Podróże różne

Tao podroży

Duch Syfon – historia prawdziwa !

Opublikował/a ezomagica w dniu 17 Marzec 2010

Historia niezwyczajna

Nr 2

Krótka charakterystyka miejsca zdarzenia

Dom troszkę za miastem, cisza spokój,  za oknami rzeka i dolina o tej porze roku spowita gęstą mgłą, albo śnieżną zamiecią, zaś z drugiej strony, ulica co jakiś czas gasnąca w mroku. Czort wie czy to oszczędzanie energii, czy niedomagające latarnie gasną, żeby znów się zapalić po 10 min, jak stary telewizor, gdy trochę odpoczną.

Dla konserwatywnego mieszczucha takiego jak ja, przeprowadzka nad rzekę w towarzystwo starych wierzb o wielkich dziuplach i nadrzecznych krzaczyskach wyginających się na wietrze i straszących zdeformowanymi kształtami, było sztuką przetrwania z własną wyobraźnią. Na początku sprawa priorytetowa,  rolety w oknach, wcale nie przed bandytami ale dla spokojności żeby za często po zmroku nie spoglądać na spowitą we mgle i ciemnościach, rzeczną dolinę. Sceneria magiczna, wręcz wiccańska, albo zjawiskowa dla filmu o duchach i wampirach.

Dom nie stary, ale przedtem stało tu inne domostwo takie z przed pierwszej wojny światowej, wiadomo ilu w nim ludzi poumierało, a i w obecnym nowym domu był ktoś kto spędził  w nim swoje  ostatnie dni, a po jego śmierci przez dobrych kilka lat wiało z domu pustostanem z nienaruszonym pokojem po nieboszczce.

Jak do tej pory pomimo, że można byłoby mieć jakieś omamy, nic nie działo, nie pukało, nie trzeszczało, poza cichymi spacerami mojego kota, który momentami zakradał się jak jakieś duszysko. Z resztą nie duchów się bałam w tym miejscu i domu, a ludzi i ich ewentualnych nieproszonych odwiedzin.

Ale od jakiegoś czasu, a konkretnie od powrotu z Tajlandii, jest jakoś inaczej, możliwe, że to najzwyklejsze zbiegi okoliczności, najpierw nie dająca się ugasić nawiedzona kapeczką benzyny świeca, teraz duch włączający sobie muzyczkę, a dziś jeszcze coś innego(w kolejnym poście). Możliwe że wszystko są to zbiegi okoliczności, które przy bliższej analizie dałoby się racjonalnie wyjaśnić. Przypadki? Albo coś tak subtelnie straszy, żeby nie nastraszyć, a pozostawić przestrzeń do namysłu; – A może mi się jednak zdawało ? I rzeczywiście po jakim czasie nie wiem już czy tak było, czy nie…

Duch włącza DVD ewidentnie coś mnie straszy

To, że dzieci straszyć się nie powinno wie każdy dorosły poważny rodzic, ale co innego straszyć, a co innego opowiedzieć bajeczkę, przez siebie wymyśloną z morałem dla uzyskania jakiegoś pożądanego efektu, a więc kilka wieczorów temu opowiadałam taką bajkę swojej córce, o duchu głodomorze i żartowałam tylko, a tymczasem sytuacja zażartowała ze mnie.

Duch z mojej bajki wyglądał  jak skrzyżowanie barbapapy z gumowym żelkiem, tyle, że ten był nieco większych rozmiarów, grubas w różnokolorowe ciapki i plamy  z jednym bystrym okiem po środku malej cylindrycznej głowy i ogromnym przezroczystym cielskiem rozlewającym się na boki z bulgoczącym  tłustym płynem w środku i wielkim łakomym wirującym pępkiem, jeszcze dołożyłam mu krótkie łapska z czterema paluchami i bardzo krótkie nogi z ogromnie długimi stopami, o która zawadza gdy niezdarnie się porusza i upada wydając z siebie dźwięki rozlanej galarety. I taki oto potwor powstał w mojej wyobraźni i miał odstraszyć moją córkę przed dodatkową kolacją.

Ducha ochrzciłam imieniem Syfon i dodałam, że zazwyczaj przesiaduje w kuchni, a gdy jest dobrze najedzony leży w salonie na kanapie porządkując swoje dodatkowe sadło. Na tę bajeczkę była tylko jedna reakcja, krzyczący protest, że kłamię i mam przestać straszyć, więc przybastowałam i powiedziałam, że żartowałam. Ale w człowieku siedzi taki chochlik co go namawia do, “no dalej”

Pewnie gdybym skończyła byłoby po sprawie, ale mnie jakieś licho podkusiło żeby dokończyć, że żarłoczny duch Syfon już się najadł i teraz wyleguje się na naszej kanapie w pokoju na dole. Z ledwością skończyłam to zdanie, a usłyszałam muzykę ( nie anielską). Ktoś na dole w zupełnie ciemnym i pustym salonie włączył DVD z płytą ! Coraz wyraźniej dochodziło do nas,  la la la la la ……muzyka grała jak nic.

Zesztywniałam. Z gardła wydostało mi się zdziwione ; – Co to ? Nerwowo rozejrzałam się za telefonem w nadziei na dzwonek połączenia, ale nie,  jak nic na dole w pustym pokoju sama odtwarzała się płyta. Czy to nie dziwny zbieg okoliczności i fenomen jakiś ?  Myśli jak błyskawice z prędkością światła poszybowały w stronę drzwi wejściowych. – Nie zamknęłam drzwi, gdy wypuszczałam psa na dwór, wszedł złodziej i teraz po cichutku rozpoczął grabieże, a przez przypadek włączyło mu się DVD !?

Reszta zdarzeń to komedia, nawet jak dla mnie po czasie, oczywiście.  Schodziłam po schodach jak  agent FBI  tropiący czającego się za rogiem bandytę, zamiast pistoletu trzymałam przed sobą telefon komórkowy z wybranym numerem na policję i palcem na czerwonym guziczku ze słuchawką.

Zwierząt w to nie mieszałam, kot, był z nami na piętrze, a pies na podwórku.

Sztywna z napięcia w oczekiwaniu na najgorsze, ześliznęłam się po schodach, nie miałam wyboru i chcąc nie chcąc pchnęłam lekko uchylone drzwi od pokoju, zamachnęłam się energicznie i najsilniej jak potrafiłam, żeby znokautować napastnika, a tymczasem oberwałam rykoszetem i przycięłam sobie nogę. Potem nastąpiła seria nerwowych chaotycznych skłonów, wygięć, wyciągnięć, pod stół, za krzesła, za komin, za meble do szafek itd. I nic pusto wszędzie, głucho wszędzie. Na stole w pokoju grzecznie poukładane leżały sobie wszystkie piloty i zero kogokolwiek, poza ciszą, dziwną jakąś, bo mi się zdawało że ktoś mi się przygląda i że się ze mnie śmieje. Najwyraźniej śmiesznie wyglądałam, bo córka zamiast należnej w takiej sytuacji powagi śmiała się pod nosem. Zerknęłam na nią raz potem drugi jak stoi na schodach i rży ze śmiechu.

- Co się śmiejesz, zgłupiałaś? -  czy nie rozumiesz, że coś straszy w tym pustym pokoju !?

- No powiedz, a kto włączył ten odtwarzacz, jak tam nikogo nie ma ?

- Nie wiem mamo, ale ty strasznie śmiesznie wyglądasz. Odpowiedziała rozbawiona

Do piwnicy zdecydowanie nie zeszłam, przekręciłam tylko klucz w zamku. Jeszcze miałam kilka innych pomysłów , a może coś zatrzęsło podłogą i odtwarzacz sam się włączył, nigdy tak nie było, ale zawsze może być ten pierwszy raz, a może w pilocie guziczki się powciskały do połowy,  i jak coś zadrgało to się same nacisnęły i zagrało, ale wszystkie próby żeby powtórzyć ten sam spontaniczny odzew urządzenia, spełzły na niczym. Odtwarzacz milczał jak zaklęty, a ja usiadłam zupełnie wyczerpana na kanapie, zaraz obok “ducha Syfona” ;)

I nie wiem co się stało tego wieczoru i jak u licha to się samo włączyło w czas przyzywania domniemanego ducha ? Od tamtej nocy minęło dobre kilka dni, a DVD uparło się żeby nie być zepsute i nie włączyło się ani razu, poza czynnością, weź pilota naciśnij i zagra.

Jeszcze tego wieczoru postanowiłam już nigdy nie straszyć dzieci, nie wywoływać duchów, nawet tych baśniowych i niesiniejących, ale nie odpuściłam sobie kart i pomimo, że mogły być teraz bardziej nawiedzone niż kiedykolwiek, zdecydowałam się po nie sięgnąć. Wybrałam z talii sześćdziesięciu Aniołów Światła, (takich kartoników z tekstem zamiast obrazka), jedną na chybił trafił z napisem;  Synchroniczność !

Tekst na karcie informował mnie, że duchy i anielscy wysłannicy dają mi znaki, zawsze wtedy kiedy zachodzi potrzeba i nic nie dzieje się przypadkiem. Muszę się chyba zapisać do CTUD-u, bo przestrzegał mistrz Sujan, że tak to się niewinnie zaczyna, a kto wie może wkrótce nie tylko DVD, ale meble zaczną się przemieszczać i figurki same gadać , kuchenka się rozpali, a świece nie tyle nie dadzą się ugasić, co same zapłoną rozpalone niewidzialną ręką ? Powinnam sprzątnąć ten tajlandzki domek duchów, a może wziąć i spakować wszystkie karty, książki i program astrolog i spalić na stosie przed domem, albo na jakiej leśnej polanie ? Już sama nie wiem, może jakieś duchy w walizce przywiozłam ze sobą…Całkiem możliwe.

Mam jeszcze inną koncepcję. Słyszałam, że dzieci w pewnym wieku potrafią różne dziwne rzeczy robić, gdy się zdenerwują włączają żarówki i różne inne sprzęty itd. gdzieś kiedyś o tym czytałam. Stawiam na te właśnie moce energetyczne protestu mojej córki, kontra, wobec wymyślonego przeze mnie stwora, który jak nic podziałał na jej wyobraźnię.

Pierwsza historia  faktyczna autentyczna >>> Tutaj

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ, UROCZYSKO, ŚWIAT DUCHOWY | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 7 »

Zwierzęta na służbie.

Opublikował/a ezomagica w dniu 10 Marzec 2010

Nie wiem czy słowo “służba” komukolwiek dobrze się kojarzy, ale tak się składa, że czy tego chcemy czy nie, służyć musimy. Ludziom słowo “służba” zamieniono na obowiązek, pracę, siłę wyższą, ale tak czy owak, od początku życia, od pierwszego oddechu, jesteśmy na służbie Matki Ziemi.

Wiele mówi się o naturze, o jej szanowaniu, ratowaniu, przywracaniu utraconej naturalnej równowagi itp. Naturą tygrysa, wedle wszelkiej logiki na pewno nie jest skakać przez koło z ogniem i aportować , kłaniać się, albo tańczyć. Naturą słonia z całą pewnością nie jest chodzenie na dwóch nogach, jazda na rowerze, i dowcipkowanie na ludzki sposób, bo zwierzęta nie żartują.

Żartowanie jest typowo ludzką cechą, można żartować z kogoś;  “ale ty to masz oczy jak świnka Pigi “,, , a potem. – No coś ty, tylko tak żartowałem. Albo z sytuacji, opowieści itd.  W naturze zwierząt nie leży żartowanie, ani żeby nas rozweselić, ani umniejszyć ! Zwierzęta są zdolne o coś zabiegać, pocieszać, ale nie żartują. Na przykład, gdy pies się turla po dywanie, nie żartuje, ale chce na coś zasłużyć, najczęściej na jedzenie, przytulenie, spacer i nasz dobry humor. Ludzie żartują żeby się pośmiać. Zwierzęta się nie śmieją, nawet jeśli ich grymas, albo “chichot” wygląda podobnie do ludzkiego cha cha, to nim nie jest. Zwierzęta widząc chachoczącego się człowieka, głupieją, nie wiedzą co z nami począć i z sobą również…,  pośmiejcie się do własnego psa, czy kota dłużej niż pięć minut. Żaden słoń, koń, ani tygrys nigdy nie będzie żartował z trąby innego słonia, jego sierści, pazurów, no chyba że w bajce “Epoka Lodowcowa”

Odwiedź galerię Słoni, kliknij w zdjęcie

Czy słoń żartuje, gdy zawisa ze swą potężną nogą wprost nad męskim przyrodzeniem, albo stuka go trąbą w jajka ? Absolutnie nie żartuje, żeby się o tym przekonać, wystarczy popatrzeć na poważne miny jego opiekunów ( na zdjęciach też widać). Słoń latami się uczył, aż w końcu udało mu się jakiejś wypchanej męskiej kukle nie rozdeptać “jajek” z pomarańczy. A ludziska śmieją się,  że słoń taki zabawny i do człowieka podobny.

Nie ma co psuć sobie urlopu, słoń nie cierpi bardziej niż przywykły do służby koń i pies i przeciętna osoba pracująca z obowiązku, a może nawet się i cieszy gdy słyszy oklaski i dostaje kupę słodkich bananów ? Z resztą co te słonie mają robić, jak w Tajlandii lasy prawie wykarczowano, a tam gdzie słoń ze swoją siłą był potrzebny wjechała maszyna, żyć z czegoś musi, to i kręci trąbą, strzela z łuku, maluje wazony z kwiatami i prawie, prawie stał się człowiekiem… Tylko tygrys, ten cierpi, to widać na pierwszy rzut oka. Cierpi i nigdy nie stanie się podobny do człowieka, a tym bardziej do świni.

Inaczej jest w przypadku tygrysów w ich drapieżnej naturze nie ma tej giętkości, którą posiadają koń czy słoń, one autentycznie są zniewolone i to się daje odczuć przy każdym sztucznie wykreowanym kontakcie z tymi pięknymi zwierzętami.  Każde zoo, to nic innego jak coś w rodzaju supermarketu z dzikimi zwierzętami.

Nic tak mocno nie oddaje ludzkiej miłości, jak wycieczka po zoo. Człowiek podświadomie tęskni za utraconą wolnością, a nawet dzikością, a z drugiej strony usilnie zmierza w stronę coraz większego własnego i cudzego zniewolenia. A gdy coś się więzi, to, to automatycznie przestaje być piękne i dzikie, a staje się żałosne. Miłość jest jak tygrys, zawsze piękna, gdy wolna.

W Tajlandzkim zoo, małe tygryski karmi mama świnia, a prosiątka mama tygrysica. Czy to wbrew naturze? Nie, jeśli się udało je pogodzić, natura widać przyzwoliła na taką osobliwość. Gdy tygrys dorośnie będzie na zewnątrz tygrysem, a w środku w połowie świnką a w drugiej domowym kotem, natomiast co się tyczy świni, ta pozostanie sobą z tej to przyczyny, że ją wykarmiła już tygryso-świńska matka. Czegóż to człek nie zbrata, poza sobą samym ( może dlatego, że zarówno świnia jak i tygrys nie mają własnej religii )

Sriracha Tiger ZOO. Fotka z internetu.

Super przyjemnie poprzytulać na kolanach małego tygryska, ale, i …., pytanie, czy ja chciałabym, żeby mnie i moje dziecko spotkał taki sam los jak tego tygryska. Nie. Żadna matka by tego nie chciała.

Bynajmniej nie wygląda to tak kolorowo, jak na fotkach w internecie. Wystarczy się trochę rozejrzeć na boki, a dostrzeże się za grubą szybą i kratą, niespokojnie przechadzającą się i zestresowaną mamę tygrysicę.

W zasadzie wszystko się już dokonało,  jest po zbrodni. Nagi człowiek zapragnął się przyodziać, a że nie miał w co, ukradł futro tygrysowi, a jak już miał skórę i futro, zapolował na niego, jak tygrys na antylopę, żeby nakarmić rodzinę. A że tylko człowiek wśród zwierząt boi się o swoją przyszłość i tłucze ile może, na zapas i prawie na amen wybił tygrysy.

Przetrzebiono je bezlitośnie. Dziś niewielkie grupy; klasztory, ogrody zoologiczne próbują ocalić te piękne i godne podziwu i szacunku zwierzęta. Tygrys jest pięknym tygrysem gdy jest wolnym tygrysem. Tłumaczę że ogrody zoologiczne muszą się z czegoś utrzymywać, a najlepszym dochodem są turyści spragnieni widoku “dzikiego” drapieżcy. Możliwe też, że świnie karmią tygrysy,  nie tylko żeby było ładnie i zabawnie, ale na wypadek gdyby tygrysia mama z jakiegoś powodu tego robić nie mogła.

Czyż nie piękny widok?

Poza wszystkimi za i przeciw parkom z dzikimi zwierzętami, najbardziej nie cierpię cyrku ze zwierzętami. W każdym przypadku robienie ze zwierzaka pajaca jest potwornym nieporozumieniem. Uczłowieczanie tygrysa, słonia, konia czy psa świadczy o ludzkim idiotyzmie. Po co komu turlający się tygrys w klatce ? Może dla kontrastu, albo w celu rozładowania nagromadzonych emocji, taka pośrednie poczucie wyższości. Ja człowiek, potrafię zmusić tygrysa i lwa to uległości, ale własnej żony już nie potrafię ;)

Czy byłoby by zabawne gdyby ludzi z drzew pozrzucać i śmiać się, że fruwać nie potrafią ale rękami machają jakby zaraz mieli wzlecieć. Takim samym idiotyzmem jest przymuszać ociężałego słonia do chodzenia po linie. Słoń może nosić turystów na grzbiecie, dźwigać, przesuwać, ale nie męczyć się chodzeniem po linie, to nonsens,  który wcale nie jest zabawny, a wzbudza jedynie niesmak i zażenowanie.

Czy można byłoby tak człowieka wytresować, żeby na piechotę popędził za antylopą przez sawannę, gołymi ręcami  ją dopadł i zębami roślinożercy rozszarpał, bez noża, obdarł ze skóry? Nie. Bo bo zdechłby w drodze rozszarpany przez inne drapieżniki,  i to jest wbrew naturze, ale nie jest wbrew naturze tygrysa zmusić do skakania przez ognisko i podawania łapy.

Ten goryl leżał sobie beztrosko w “swoim domu” rozwalony na maksa z wszystkim na wierzchu w co go natura wyposażyła jako samca.  Jedna chwila i zebrał się tłum gapiów, dzieciom wyobraźnia podskoczyła co najmniej do sześcianu, nie wspominając o dobrej lekcji z anatomii “co tatuś ma w spodniach” . Inni pomylili człekokształtną małpę z rozebranym mężczyzną, a fuj, wzdychali,  jakby ten goryl, nie było gorylem, ale zboczeńcem i sam się tam zamknął, żeby ich zgorszyć. Oczywiście większa cześć zgromadzenia strzała fotki ( ja również) i śmiała się ( ja również, choć nie wiem z czego?).  A  goryl miał to wszystko w …. tym, co tak wszystkich poruszyło i leżał sobie niczym król we własnym pałacu, ktoś, obok dodał;  – takiemu to dobrze… nie wie na jakim świecie żyje. Prawda to.

Naszła mnie myśl, że bóg ze swoją świtą mieszka z jednej strony lustra, a my “goryle” z drugiej. Jeśli nie próbować oka przystawiać za blisko szyby i do końca swoich dni żyć w słodkiej niewiedzy prażąc się beztrosko w słoneczku, jak ten goryl, będzie po sprawie. To przecież nie jego życie i emocje, a nasze śmiechy chichy i komleksy, on jest poza nimi i poza ludzkim prawem “listka figowego”, dopóki nie jest nas świadom, przebywa w swoim raju. Oczywiście moja wyobraźnia jest o wiele większa, a nawet może byłaby i zbyt nieprzyzwoita, więc na tym skończę, że słoń, tygrys i małpa, służą człowiekowi wbrew sobie, ale nie wbrew naturze. Wszystko co robi człowiek jest zgodne z naturą, nie ważne że wyłącznie z jego naturą, to wystarczy żeby mógł ustanawiać prawa i decydować o tym co jest dla innych dobre.

Czasem jednak, gdy dopadnie go świadomość  z drobnymi rozbłyskami logicznego myślenia, straci złudzenia i co do swojej pozornej wyższości. Człowiek jest tak wolny,  jak ten goryl oddzielony od gapiów weneckim lustrem.

Opublikowany w FOTOGRAFIA TURYSTYKA, MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ, OKIEM TURYSTY | Otagowane: , , , , , , , , | Komentarzy: 4 »

Ptaki i inne zwierzaki

Opublikował/a ezomagica w dniu 2 Marzec 2010

Opublikowany w FOTOGRAFIA TURYSTYKA, OKIEM TURYSTY | Otagowane: , , , , | 1 komentarz »

Strach ma oczy lemura

Opublikował/a ezomagica w dniu 28 Luty 2010

Strach ma oczy Lemura

Jakie to zdarzenia sprawiają, że w pierwszej chwili, nasz umysł szaleje, skóra cierpnie, włosy stają dęba i dostajemy wytrzeszczu gałek ocznych, nie dowierzając własnym zmysłom ?. Przytoczę kilka takich, które mnie osobiście zaniepokoiły swą “dziwnością” i kilka takich, które, być może, przydarzyły się moim znajomym i kolegom (bo z takim przejęciem o nich rozprawiali) ? A potem najbliższej rodzinie i przypadkowo spotkanym osobom,  które być może ukształtowały mój przyszły sposób myślenia i kierunek w stronę rozszyfrowywania magiczności tego świata? ( mam na myśli opowieści z dzieciństwa).

Ileż to historyjek człowiek słyszał, wpierw na koloniach i obozach, snuto tam niesamowite opowieści, o Czarnej Łapie, co niegrzeczne dzieci porywała nocą, żeby im potem za karę, wyskrobać skórę na plecach tarką do jarzyn ( ależ to była bajeczka, obowiązkowa przed zaśnięciem na każdej kolonii, na którą mnie wysłano).

Czytaj Więcej na stronie “Zdarzenia Niezwykłe”

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ, OPOWIEŚCI MAGICZNE, UROCZYSKO, ŚWIADOMOŚĆ I ROZWÓJ, ŚWIAT DUCHOWY | Otagowane: , , | Zostaw Komentarz »

Tajska muzyka, kobiety i moralność

Opublikował/a ezomagica w dniu 22 Luty 2010


Piękne to widoki, wspaniali ludzie, kultura i muzyka.

Sami posłuchajcie.

Żeby to zrobić wystarczy kliknąć w link poniżej, albo w któreś ze zdjęć.

Klasyczna Muzyka Siamu, dziś Tajlandii

POSŁUCHAJ

♥ The warm of love

♥ The journey of time

♥ The bat

♥ Nothing for all

Ta muzyka ratowała nas w powrotnej drodze przed kompletnym oklapnięciem. Gdy po kilkunastu godzinach spędzonych w podróży, odprawach, kolejkach paszportowych i ciąganiu walizek, wreszcie dotarliśmy do Warszawy, musieliśmy pokonać jeszcze najtrudniejszy  ostatni odcinek drogi powrotnej, samochodem do Poznania. Graliśmy tę płytę bez przerwy, kończyła się zaczynała – grała i grała, a my z każdym kilometrem i dźwiękiem czuliśmy się coraz silniejsi. Myślę,  że  w dużej mierze dojechaliśmy, nie tylko dlatego że mój towarzysz podróży i kierowca jest doskonały w tym co robi, ale i dzięki sile tej muzyki.

W Tajskich kobietach zamieszkuje wyjątkowa dusza

Tajlandki są przepięknymi kobietami, a oprócz urody mają w sobie coś tak urzekającego od wewnątrz, że nie można im się oprzeć. Jeśli jakiemuś mężczyźnie z zachodu uda się posiąść ciało tajskiej dziewczyny, to wyłącznie ciało, nigdy nie zdobędzie jej całej, choćby i “kupił” ją sobie na własność. Mentalność Tajów, ich moralność polega na nie przywiązywaniu większej wagi do spraw cielesności,  ich moralność ma niewiele wspólnego z naszą europejską, a już na pewno nie katolicką. Miłość według Tajów, to nie ciało, ono, nie jest miłością, jedynie narzędziem potrzebnym do życia, miłość może chwilowo być w ciele, jak dusza w nim jest, ale nie jest z nim tożsama.  Jeśli twoje wnętrze i dusza nie kocha innego, nigdy nie dopuszczasz się zdrady.

Ciało, to seks, prokreacja i karmienie zmysłów, pojazd przez życie. Dusza jest wieczna i miłość również , obie są ponad cielesnością, nie do zdobycia. Dlatego można posiąść tajską dziewczynę i nasycić nią zmysły i pożądania, nigdy zaś nie można posiąść jej w całości. Tajskie kobiety mają klasę o jakiej jedynie mogą pomarzyć kobiety z innych części świata.

Rzadkością jest usłyszeć żeby ktoś mówił o tajskich kobietach, jako o dziwkach, nikt ich tak nie nazywa, poza swojskim  “tajka” , a dlaczego ? Bo tajskie dziewczęta nie są dziwkami, pomimo,  że handlują bez skrępowania swymi wdziękami, ku uciesze mężczyzn z zachodu, tracących dla nich nie tylko głowy, ale i  często dorobek życia. Wiem co piszę, miałam przyjemność spotkać jednego takie pokrzywdzonego, nie potrafił opowiadać o tym bez emocji.

Patrząc na to z innej, naszej swojskiej chrześcijańskiej strony i moralności, to czy Jezus nie powiedział czegoś podobnego; Zaprawdę powiadam wam nie obawiajcie się tego co może was ciała pozbawić, ale duszy strzeżcie. Każdy bowiem grzech wobec ciała będzie wam odpuszczony, ale wobec ducha, nie będzie. ( jakoś podobnie to brzmiało)

Czy te naczynia nie mają z nami ludźmi, coś wspólnego ?  Takie gliniane, z zewnątrz malują się na nich nastroje i emocje.

Tajlandia to kraj po brzegi wypełniony symboliką, nie sposób jej przegapić i przejść obojętnie, z niczym nie skojarzyć …

Gliniane głowy w ogrodzie

Opublikowany w Azja, FOTOGRAFIA TURYSTYKA, OKIEM TURYSTY, TAJLANDIA KAMBODŻA | Otagowane: , , | Komentarzy: 3 »

Pijany rodak na krańcu świata

Opublikował/a ezomagica w dniu 22 Luty 2010

Opublikowany w OKIEM TURYSTY | Zostaw Komentarz »

W sieci wzajemnych powiązań ( poprawiony) Technologia i czary

Opublikował/a ezomagica w dniu 18 Luty 2010

DUCHY Z KOMPUTERA

Kim, albo czym są duchy w naszym otoczeniu ?

Wyobraźmy sobie, że do naszego pokoju, wyposażonego w komputer zaprosiliśmy jaskiniowca. Ten nie obeznany z cywilizacją człowiek nie zmarł z nadmiaru wrażeń, ale przeżył i pyta nas; czym jest błyszcząca ściana,  przed nami ?

Podejmijmy się próby wytłumaczenia mu, w jaki sposób za pomocą owej błyszczącej ściany  komunikujemy się z innymi ludźmi,  poza tym pomieszczeniem, a nawet tymi, którzy mieszkają na takiej samej ziemi jak my, ale po drugiej stronie nieba.

Najpierw musimy wyjaśnić mu słowo planeta, a potem, że oprócz tego pokoju istnieje, jeszcze cywilizacja i że ziemia jest okrągła, a po drugiej stronie mieszkają ludzie i wcale nie chodzą do góry nogami. Od czego zacząć wyjaśnienia, żeby się nie pogubić i jakich użyć porównań ?

Jestem skłonna uwierzyć w duchy nie dlatego, że jakiegoś widziałam i o mało nie umarłam z wrażenia, ale właśnie ze względu na istnienie współczesnych technologii. Już wkrótce a konkretnie tejże wiosny wystartuje w naszym kraju sprzedaż telewizorów 3D. Trójwymiarowa technologia w naszych domach, nowe wrażenia i nowe złudzenia wzrokowe. Do pierwszych telewizorów tego typu, żeby doświadczyć owych wrażeń, będą dołączone dwie pary specjalnych ciemnych okularów, przez które będziemy widzieli cyfrowy świat w zupełnie nowej perspektywie, to nic, że na około 2h pozornie stracimy ze sobą kontakt i każdy zamknie się za swoimi okularami,  w emitowanym  właśnie filmie, przynajmniej będziemy mieli okazję poczuć się zupełnie jak w prawdziwym  Matriksie, takie, coś za coś. Jednak to tylko początek technologicznej telewizyjnej rewolucji w jakości 3D, już trwają prace nad produkcją telewizora w którym obraz będzie tak przetwarzany żeby dostosowywał się do naszego oka i stwarzał wrażenia głębi i wywoływał złudzenie ( rekin wpływający do pokoju) bez konieczności nakładania ciemnych okularów i czegokolwiek innego. Skoro nasze oko, może ulec aż takiemu oszustwu i  takiej iluzji, całkowicie sztucznie wywołanej. Należałoby się zastanowić nas całą resztą “zwidów” i  duchowych nawiedzeń i tych doświadczanych współcześnie i tych za czasów biblijnych.

Cud, bez cudu. Jakich to “czarów” zakazał bóg Jahwe, pod karą skazania na wieczne potępienie. Czy już się domyślacie że nie chodziło mu o zwyczajnych kuglarzy i wróżbitów ? A przyszłych technologicznych cudotwórców i “czarowników”

Siedzimy sobie w naszym przytulnym pokoiku z filiżanką kawy na stoliku, obok czegoś w rodzaju okna. Wpatrujemy się w środek tegoż czegoś, co pokazuje świat z innej perspektywy, naciskamy guziczki poniżej i w taki oto sposób porozumiewamy się z innymi.

Czy jaskiniowiec zaprzeczy, że stał się świadkiem cudu i objawienia

Wiemy czym jest sieć i jak z niej korzystać, lecz nie mamy zielonego pojęcia z kim “rozmawiamy” ? Przestępca który w więzieniu skończył psychologię, albo przeczytał wszystkie podręczniki o samorozwoju, w internecie może zostać oszustem, wyłudzającym adresy

Budowa astralnego świata jest niczym wirtualna pajęczyna utkana z wielu niewidzialnych, wzajemnie się przenikających energii. Przywołując ducha, nigdy nie sprawdzimy czy przyszła nasza, kochana babcia Jadzieńka, czy wredna pani Gieńka ! Nawet jeśli złośliwa Gieńka wie, co nie co o, naszej zmarłej krewnej, jest postacią fikcyjną, która poszperała trochę w astralnej sieci i wyłowiła kilka prywatnych informacji o naszej babci. W jakim celu robi to, co robi … ? W takim samym, w jakim popełnia się fałszerstwo w internecie, czasem jest to niewinna gra i zabawa, a czasem bardzo szkodliwe przestępstwo

Niechciane podłączenia

Sprawa opętań, no właśnie, mówimy, że przyczepił się do nas złośliwy byt, demon itd. A kto nam kazał klikać z kimś, nie z tego świata ? Czy sprawcą owego nakazu, czasem nie była nieutulona tęsknota za bliskością, samotność, brak pewności siebie, zagubienie w fizycznym świecie, albo potrzeba niezwykłości ?

Czy to nie są, te same powody które kierują oczy, w stronę internetu. Nie wiemy i nigdy nie dowiemy się od kogo otrzymujemy dane, pytając o przyszłość, teraźniejszość, nawet “samego” boga, albo anioły. Nawet jeśli otrzymujemy maila z wiarygodnego źródła, tenże może być zarażony wirusem. Czy “Rozmowy z Bogiem”, są rozmowami ze źródłem, czy Kurs Cudów jest objawioną wiedzą Chrystusową, czy może poradnikiem dla samobójców …?

Internetowa agresja

Wracając do naszej “bezpiecznej” internetowej rzeczywistości, gdy piszemy o tematach wywołujących emocje; polityce, religii, seksie … i zostajemy zaatakowani ostrym komentarzem. Jak reagujemy ? Różnie …. Czasem dyskutujemy, może śmiejemy się, by w niektórych przypadkach zirytować się i pokrzykiwać do niewidzialnej widowni ?. Zamiast relaksu, zaczynamy odczuwać zmęczenie i rozdrażnienie, a zamiast komfortu pojawia się zniechęcenie.

Porównanie świata z naszej sieci, do świata astralnego jest jak najbardziej poprawne, uzasadnione i nie ma w tym porównaniu żadnej przesady. Siedzimy w pokoju w którym stoi komputer i poza nami i urządzeniem nie ma nikogo, a jednak …. nie jesteśmy sami. Co więcej, nie jesteśmy wolni od wpływu “niewidzialnego” rozmówcy. Udzielają się nam nie tylko jego emocje, pozytywne i negatywne cechy charakteru ale i niewidzialne energie, które śle do nas z prędkością myśli.

Opublikowany w CYWILIZACJE BOGOWIE RELIGIE I CZAS, MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ, ŚWIADOMOŚĆ I ROZWÓJ | Otagowane: , , | Komentarzy: 25 »

Wiara w duchy. Tam gdzie ludzie i duchy wspólnie mieszkają

Opublikował/a ezomagica w dniu 17 Luty 2010

Jak to z tymi duchami jest ? Wierzyć w nie czy nie wierzyć? A może to zależy od tej części świata w której przyszło nam się urodzić i wychować, a potem żyć i nabrać przekonań ? A  Być może w naszym zachodnim klimacie ulegamy bardziej destruktywnemu wpływowi od bytów niematerialnych, niż mieszkańcy np. Tajlandii ? Ciekawe jak za 100 lat wypowie się na ten temat nauka?  Ale to innym razem. Teraz jedynie obserwacja tego co jest i moje prywatne domowe eksperymenty z domkiem duchów, muszą mi wystarczyć.

Moja córka pochwaliła się w szkole że była mieście duchów, dzieciaki aż zaniemówiły z wrażenia. – Gdzie byłaś, a nie wróciłaś opętana przez złego ducha?

Oczywiście Pattaya to nie miasto duchów, a wręcz przeciwnie tętni w nim życie,  to jednak nie sposób ominąć tej jego części, która ludziom wychowywanym w wierze chrześcijańskiej na pewno skojarzy się z czymś takim jak pogaństwo, albo wręcz szataństwo.

Chodzi o to, że w Tajlandii wierzy się w dobre i złe duchy tak  jak w naszej kulturze w zastępy beatyfikowanych świętych.  W każdym miejscu na ulicy w sklepie czy w urzędzie jest miejsce,  na coś, co nazywa się tam domkiem dla duchów. Tajowie na bardzo poważnie i z szacunkiem traktują te duchowe miejsca.

Ten hotelowy domek, kącik dla duchów, był nadzwyczaj eklektyczny, stała w nim i choinka.

Domek duchów w hotelu Empress w Kambodży, w tym przypadku jest eklektycznie, w tym domku ustawiono nawet choinkę

Kiedy zaraz na początku naszej wizyty w Pattaya udaliśmy się do lokalnego fotografa żeby zrobić zdjęcia do kambodżańskiej wizy, zaskoczyła nas pewna scena. Kiedy my grzecznie czekaliśmy na sklepowych krzesełkach, aż nasze zdjęcia się zrobią , z zaplecza wyszła młoda dziewczyna ze stołkiem w ręku i podeszła do czegoś w rodzaju kilkupoziomowego ołtarzyka z rożnymi figurkami, zdjęciami i  jedzeniem, po czym zabrała stamtąd szklankę z wodą i talerzyki z owocami, a na ich miejsce przyniosła nowe. Mąż spojrzał się na mnie i dodał. – No co się dziwisz ? To tak jak Ty zmieniasz kanarkowi wodę,  ona duchowi.

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w Azja, FOTOGRAFIA TURYSTYKA, MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ, OKIEM TURYSTY, TAJLANDIA KAMBODŻA | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 2 »

Słoń, seks, duchy, Budda i kwitnące orchidee są symbolami Tajlandii

Opublikował/a ezomagica w dniu 17 Luty 2010

Do Tajlandii pojechałam z rodziną, mąż, ja i jedenastoletnia córka. Najważniejsze dla nas w Tajlandii były oczywiście słonie, przejażdżka w dżungli, obmacywanie bosymi stopami ich grzbietu pokrytego klującymi krótkimi włoskami, karmienie bananami, podziwianie ich przyjaznej natury i niesamowitych oczu z rzęsami.

Jeśli chodzi o wszechobecny w Pattaya seks miasta uznawanego za największy burdel świata , nie sposób go nie zauważyć albo zignorować, na każdym kroku mija się pary mieszane, on, siwy podstarzały, ona jak jego dziecko, albo nawet wnusia. Na ulicach panie oferują swoje wdzięki, czasem i cennik na sporych rozmiarów tabliczce, co za ile?

Będąc w Tajlandii nie da rady nie dołączyć do pewnych klimatów, dlatego rozmawia się o tym seksie przy każdej sposobności, pilot wycieczki informuje na czym polega ta niby tajska rozwiązłość, bo to część tutejszej kultury, a dziecko siedzące gdzie z tyłu busa, słucha przejęte z wypiekami na twarzy i zadaje mamusi i tatusiowi dość trudne pytanie, jakich by w innych miejscach nie zadawało.

Znaleźć się pośród słoni, to wyluzować, zapomnieć o swoich kłopotach i całym tym zmęczeniu związanym z długą podróżą i dającej się w kość na początku aklimatyzacji z, – 20, na + 34. Zapomnieliśmy, i od tamtej pory już do samego końca podroży, mieliśmy siłę jak te słonie.
Inni zaś wyluzowali po masażu pięknych Tajskich dziewcząt, ślicznych jak lalki i na jakiś czas zapomnieli o wszystkich swoich kompleksach i problemach pozostawionych gdzieś w dalekiej ojczyźnie, jeszcze inni poszukiwacze duchowości, mogli oddać się medytacji w jednej z licznych i mniej uczęszczanych świątyń, a jeszcze inni na przykład smakosze, mieli ucztę dla podniebienia o jakiej nie prędko zapomną.
Jedzenie w Tajlandii jest pyszne , rozmaite i niekiedy bardzo oryginalne.
Gdy ktoś lubi poeksperymentować, nie zawiedzie się. Absolutnie wszystko co myślałam, że wygląda jak nasz kurczak, albo grzyby nimi nie było. W żadnym kraju jeszcze tak pilnie nie przyglądałam się temu co sobie nakładam na talerz.

Opublikowany w Azja, FOTOGRAFIA TURYSTYKA, OKIEM TURYSTY, TAJLANDIA KAMBODŻA | Otagowane: , , , | Zostaw Komentarz »

Zdjęcie z najprawdziwszym tygrysem

Opublikował/a ezomagica w dniu 17 Luty 2010

W Tajlandii można sobie zrobić zdjęcie u boku najprawdziwszego pięknego wielkiego tygrysa. Czy tygrys ten jest szczęśliwym tygrysem, szczerze w to wątpię, ale taki widać jego los, być “trofeum” dla spragnionego wrażeń turysty. A niech tam, pomyślałam, też chcę mieć takie zdjęcie, chociażby dlatego żeby móc obok niego posiedzieć przez chwilę, dotknąć jego miękkiego futra, poczuć obok siebie takiego wielkiego kota. Bądź co bądź, nie co dzień trafia się okazja aby położyć rękę na prawdziwym wielkim i miękkim tygrysie, a ten był wyjątkowo piękny, duży i zadbany. Jego sierść lśniła zdrowym blaskiem, to samo oczy, błyszczały łagodnym spojrzeniem, wiadomo, że był to tygrys do cna udomowiony, nie dziki, a duży kot w pracy u człowieka. Piękny, piękny, cudowne doświadczenie.

Mam w sobie moc, ujarzmiłam tygrysa, nie na karcie tarota, sama jestem tą kartą :)

Przynajmniej wtedy ją miałam, tę moc, oczywiście. Zmierzyłam  się z tygrysem wielkim i potężnym choć, chwilowo zniewolonym ;) Ale nie wszyscy mieli odwagę wejść do klatki z leżącym tygrysem, bo on co chwila się odwracał jakby coś ode mnie chciał ?

Opublikowany w Azja, OKIEM TURYSTY, TAJLANDIA KAMBODŻA | Otagowane: , | Zostaw Komentarz »

Wiara w Koło Samsary

Opublikował/a ezomagica w dniu 9 Luty 2010

Wiara w karmę i reinkarnację o tyle służy poprawie własnego, i innych losu, że człowiek wierzący w ileś poprzedzających go istnień zaczyna dostrzegać swoje podobieństwo we wszystkich typach i charakterach ludzi i zwierząt,  tych dobrych i złych, tych mądrych i głupich. Myśli sobie, a może byłem jak ten mnich,  który pozostawił swoje dzieci na pastwę losu szukając sensu w klasztornym odosobnieniu,  albo tamten żołnierz wykorzystujący  wpływy do niecnych celów w biednym kraju,  albo byłem tą matką ciągnącą w czterdziestostopniowym upale, ciężki wóz wypchany kilkunastoma workami cebuli, albo byłem tym jadowitym wężem, albo właścicielem bijącym psa, albo tym psem ?

Wiara w karmę uruchamia w człowieku podświadomą chęć odszukania, przyczyny swojego zaistnienia, szukania w sobie tych “innych, obcych”  z poza siebie.  Zaczyna się więc zastanawiać co go sprowadziło do takich a nie innych ludzi, dlaczego trwa w związku z takimi a nie innymi kobietami, mężczyznami i okolicznościami, zmaga się, cierpi, walczy o  godność i uznanie , albo miłość od osób, które ani myślą go pokochać, a co najwyżej nieświadomie zniszczyć  ? Czy to możliwe, że byłem jednym z nich ?   A potem zadaje sobie i inne pytanie:  – byłem katem, czy ich ofiarą ?
I o dziwo czuje,  że mógł być i jednym i drugim.



Samsara


Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ | Otagowane: , , | Zostaw Komentarz »

Oświecenie w Bangkoku

Opublikował/a ezomagica w dniu 9 Luty 2010

Ta pani wyszła na moim zdjęciu tak jakby wyciągnąć ze mnie moje nastroje...

Piękny i dostojny, robi wrażenie zwłaszcza gdy się jest, jak ja, pierwszy raz w buddyjskiej świątyni.

Żeby się wczuć przyklękłam sobie przed nim w swojej ulubionej pozycji, nie na klęcząco,  a siedząc na stopach i spojrzałam w górę. Pomyślałam, to jeszcze jeden, kolejny posąg-symbol,  który mam przyjemność zobaczyć gdzieś na “końcu świata”,  ale tym razem, to nie jest symbol boga,  który wstąpił do nieba żeby zamieszkać u boku nieosiągalnego boga, ale człowieka który odnalazł sens życia, zbawił najpierw sam siebie, a potem swoje doświadczenia przekazał i innym ludziom.

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ, Podróże Różne | Otagowane: , , , | Komentarzy: 2 »

Nie obojętni na losy innych, bez względu na czas, ten jest zawsze odpowiedni.

Opublikował/a ezomagica w dniu 17 Grudzień 2009

Zbliżają się święta wielu z nas, być może czymś obdaruje swoich bliskich, albo przyjaciół, jakimś symbolicznym “zajączkiem”, “jajeczkiem”. Oprócz tego kilka złotych przeznaczyliśmy, być może, dla szefa, żeby w nadchodzącym roku popatrzył na nas łaskawszym okiem, albo zwyczajnie go lubimy bo jest super szefem i dobrym człowiekiem.
Ileż radości daje moment gdy obdarowywany człowiek, bierze w ręce nasz prezent,  ogląda pakunek z każdej strony, chwali za ładne opakowanie, potrząsa zawartością i mówi;
- cóż to może być, a my wpatrujemy się w niego szczęśliwi, podekscytowani z nadzieją,  że nasz prezent to jest to co go naprawdę ucieszy.
I zazwyczaj tak się dzieje, przynajmniej wśród najbliższych, którzy przedtem, tak niby przypadkiem zasygnalizowali nam co chcieliby dostać od św. Mikołaja.
Radość jest zawsze, szef się ucieszy, że pracownicy o nim pamiętali, rodzina tym bardziej.
Dzielimy się wspólną radością i mamy widoczną satysfakcję z uszczęśliwienia drugiego człowieka.
Krótko, nie żal nam naszych pieniędzy ani zachodu.
Inaczej się sprawy mają, gdy ktoś obcy niewyobrażalnie daleki jak Bóg w niebie,  poprosi o naszą pomoc.
Nie czujemy potrzeby ani w sercu, ani ze zdrowego rozsądku, najczęściej kwitujemy to na chłodno, że inni mają więcej od nas, więc niech rozdają bo mają, albo, że po świecie chodzą naciągacze i złodzieje.
I jest w tym sporo racji, trzeba mieć się na baczności, bo wielu niby potrzebujących, to zwyczajni naciągacze i oszuści, łotry dorabiający na naszych mięciutkich serduszkach.

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ I ROZWÓJ | Otagowane: , , , , , | Zostaw Komentarz »

Tarot nałogowo…

Opublikował/a ezomagica w dniu 4 Grudzień 2009

Żeby sobie powróżyć wystarczy kółko i krzyżyk, albo ciekawa kolorowa i zachęcająca do oglądania talia kart do tarota składająca się z 78, albo w uproszczeniu 22 głównych wtajemniczeń symbolicznych obrazków. Bierzemy je do ręki i tasujemy a przetasowane i przełożone rozkładamy na stole w formie wachlarza rewersami do góry.
Oczywiście zanim przetasujemy karty, wcześniej w myślach albo na głos wróżce zadajemy pytanie. Pytać można o wszystko, odpowiedź też może być różna, w zależności od naszych umiejętności.  Zazwyczaj z rozłożonego na stole wachlarza wybieramy kilka kart i odkrywamy je próbując zinterpretować symbole w czytelny obraz, jak puzzle (początkujący zazwyczaj analizują każdą kartę z osobna)

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w NOWOCZESNE WRÓŻBIARSTWO | Otagowane: , , | Komentarzy: 2 »

Od Afirmacji do Depresji

Opublikował/a ezomagica w dniu 14 Sierpień 2008

“Jestem bogaty(a) i szczęśliwy(a), już dziś dziękuję za udane życie”. Praca z taką, bądź podobną afirmacją wnosi niewiele dobrego do rzeczywistości przeciętnego człowieka. Jeśli osoba która jej używa, nie jest autentycznie bogatą i szczęśliwą, albo nie jest w posiadaniu cech, umożliwiających wprowadzenie programu afirmacji do podświadomości. Innymi słowy nie posiada w sobie genetycznie wrodzonych predyspozycji, odpowiedniego potencjału psychicznego do bycia takim, a nie innym człowiekiem. Nawet jeśli w jakimś procencie dochodzi do zmiany, jest ona nietrwała i nie satysfakcjonująca.

Jedyna zmiana, do jakiej dochodzi to zamiana prawdy o sobie w kłamstwo i zaprzeczenie istniejącej rzeczywistości.

Afirmacja nie zgodna ze stanem faktycznym, kwestionuje i podważa wszystko to, w czym przez lata utwierdzało człowieka jego środowisko. Oprócz naleciałości środowiskowych istnieje cała gama cech wrodzonych przekazywanych osobie w postaci programu genetycznego. Wszystkie wymienione czynniki mogą w zasadniczy sposób deformować sens wypowiadanych, nie prawdziwych i cudzych przekonań. Jeśli ktoś z dziada pradziada ma mentalność biedaka, nie stanie się posiadaczem fortuny po wmawianiu sobie że jest szczęśliwym bogaczem.

Afirmacja jest niewystarczającą motywacją, aby zamienić wrodzone predyspozycje i naturalne “ciągotki” na inne …

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ | Otagowane: | Komentarzy: 20 »

Zielona Mila _ droga, do …. śmierci

Opublikował/a ezomagica w dniu 15 Wrzesień 2008

Sposoby na nieśmiertelność

Naga rzeczywistość istnienia

Któż nie pamięta dzieciństwa, choćby w maleńkich jego fragmentach. Domu z mamą i tatą… dziecięcych zabaw, beztroskich lat, gdy wszystko wydawało się, nam takie pewne, możliwe i wieczne, a najważniejsze że istniejące jakby, tylko dla nas. Kto pomyślał o tym że lecący motyl, żyje jeden dzień, albo rozdeptywana mrówka, właśnie traci swoje życie ?

Albo, że babcia jest siwa i pomarszczona, nie dlatego że taka ma być, ale dlatego że się zestarzała przeżyła wszystkie te lata , które, być może i na nas czekają i wkrótce jej życie dobiegnie końca. W świecie dziecka, wszystko ma swoje ustalone miejsce; młodzież, dorośli i ludzie starsi, mają istnieć  w nie zmienionej formie, jakoby dla niego samego.

Po jakimś czasie budzimy się z tej naszej wizji świata i dostrzegamy, zmianę. Od życzliwych rodziców, dowiadujemy się, że nasze życie kiedyś, dobiegnie końca, że będzie trwało określony czas, w którym my- dzieci starzejąc się z roku, na rok, upodobnimy się najpierw do swoich rodziców, a potem do swoich dziadków, aby wreszcie, dnia pewnego, zostać samymi i po prostu umrzeć .

Zazwyczaj taka informacja dociera do nas, przy okazji śmierci kogoś bliskiego z rodziny. Wtedy po raz pierwszy dostrzegamy rozpacz na twarzy swoich rodziców, obserwujemy ludzi pogrążonych w żałobie i niemocy wobec nieuchronności śmierci

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 12 »

Efekt lustra

Opublikował/a ezomagica w dniu 18 Styczeń 2009

efekt lustra

“Pokaż mi swoje zło, a odnajdę w nim cnotę. Wskaż mi na swą prawość a wskażę ci w niej występek “

cropped-z-toshiby-35822.jpgUtarło się myśleć że wszystko co z siebie dajemy innym ludziom, wraca do nas, nie ważne czy z czymś dobrym, czy złym, wraca do nas i to nie koniecznie od osoby której owo “coś” daliśmy, choć bywa,  że i od niej samej.

Najlepiej do przemyśleń nadają się kryzysy, zarówno życiowe jak i wiekowe. W trakcie ich trwania jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, dokonujemy analiz i życiowych refleksji.
Czasem dochodzimy do wniosku, że relacje z bliskimi osobami drażnią nas nie bez powodu. Zaczynamy dostrzegać w ich zachowaniu nasze dawne własne wybory, zachowania i grzeszki, które popełniliśmy, a które ciągną się za nami przez lata, jak przysłowiowe flaki z olejem.

Jakież to mogły być grzeszki ? Ponoć najgorszym z nich jest zamknięcie samego siebie w “więzieniu” i zamiast niego wypuszczenie na wolność  stwora, wyprodukowanego przez geny i środowisko.

Kiedyś gdy spotykałam się z  teorią, że najbardziej nie cierpię w drugiej osobie własnych ułomności, absolutnie nie potrafiłam niczego takiego dostrzec. Czy to możliwe żeby u ofiary doszukiwać się cech sprawcy?.


Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ | Otagowane: | Komentarzy: 13 »

Dziedziczenie

Opublikował/a ezomagica w dniu 21 Styczeń 2009

Ewa ?

Uświadomienie na porodówce

- Pomogłem pani wydać na świat dziecko, urodziła pani zdrowego śmiertelnika.

- Rozumie pani że jego życie, nie jest ani trochę trwałe, wiedziała o tym, zanim podjęła decyzję o zajściu w ciążę ?

- Żyjemy wśród ludzi i wiemy jak się te sprawy mają.   – Tak czy nie  ?

- Cóż taki los , nie znamy dnia, ani godziny …

- Wszyscy pojawiamy się na tym świecie,.. z wyrokiem !

- Dlaczego pani płacze …? -  nie uwierzę, że poczęła tego człowieka w nieświadomości, to byłby absurd, na pewno znała pani zasady kierujące życiem.

- Wszyscy jesteśmy świadomi, tego wyboru i błogosławieństwa,  jakie daje nam życie przed śmiercią, zwłaszcza w młodości, gdy choroba nie daje się jeszcze we znaki.

- Nie wiem !?

- Nie odpowiem pani, ile lat pożyje ten człowiek !? – I czy dożyje starości … ? -  Jego życie … może trwać kilkadziesiąt lat i albo kilka chwil.


Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ | Otagowane: , , | Komentarzy: 6 »

Wróżenie i Synowie Nieba

Opublikował/a ezomagica w dniu 23 Marzec 2009

Po obejrzeniu filmu Avatar, jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że nie tylko ja mam podobne skojarzenia.

” Czyń swoją wolę niechaj będzie całym prawem”

( A.Crowley)

Ludzie którzy z pomocą kart, kształtów znaków i symboli i innych metod, nauczyli się grzebać w ludzkiej podświadomości i wnikać w tajemnice życia i sekrety innych – traktują swoje umiejętności, jak coś zupełnie naturalnego i bardzo przydatnego.

l_c1a9b996acb905bcaed9ed003c71582eOdczytywanie ukrytych informacji z pomocą symboli, hieroglifów, znaków i gwiazd na niebie,  jest człowieka przyrodzonym darem z którego korzystał zawsze bez względu na następujące po sobie epoki i okresy wzmożonej cywilizacji.

Rezygnacja z “szóstego zmysłu”daru intuicji, jasnowidzenia, jasnosłyszenia,  wpływania na rzeczywistość z pomocą praktyk magicznych,  wywoływana jest religijnym strachem przed grzechem i piekłem. Wszystkie ortodoksyjne religie świata i ich święte księgozbiory mają na swoich stronach stosowne zapisy, co wolno, a czego nie wolno pod groźbą srogiej kary i wiecznego potępienia jako konsekwencji bratania się ze sługami ciemności. Można się tylko domyślać o co w tym wszystkim chodzi, bo z całą pewnością nie o Boga.

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w NOWOCZESNE WRÓŻBIARSTWO | Otagowane: , , , | Komentarzy: 2 »

Więź silniejsza aniżeli śmierć. Dusza świata

Opublikował/a ezomagica w dniu 4 Lipiec 2009

(Reszta od 1 do 8 na końcu postu)

Planety

Kto, w zupełnie zamkniętym pomieszczeniu, będzie w stanie udowodnić, że poza nim istnieje coś jeszcze, oprócz wyobraźni ?

A komu udało się wstrzymać proces oddychania i zachować przytomność. Przeżyć bez wody dłużej niż tydzień, albo dotknąć żywego człowieka absolutnie pozbawionego ciepła i energii? Co by się stało z naszą żywą maszynerią gdyby którąś z energii, odciąć na stałe?

Bez ciepła i energii nastąpi wychłodzenie i śmierć, bez wody odwodnienie i również śmierć, o powietrzu nie wspomnę.  Niektóre osoby twierdzą że w ogóle potrafią obyć się bez jedzenia … Nie wierzę.

Nawet gdyby była to prawda, a nie religijno-komercyjno-propagandowa mistyfikacja, to czy aby na pewno, można odciąć się od materialności i przeżyć bez picia i choćby częściowego dokarmiania ?

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w ASTROLOGIA, MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ, ŚWIADOMOŚĆ I ROZWÓJ | Otagowane: , , , , , | Komentarzy: 5 »

Boska Matryca, światy równoległe i fizyka

Opublikował/a ezomagica w dniu 12 Lipiec 2009

Jest wieczór, powoli zasypiam, kto wie gdzie zbudzę się jutro ?



sen z motylem

Książka Gregga Bradena pt; Boska Matryca, opowiada mojej wyobraźni bajkę z możliwościami o wiele większymi – niż tylko jedna “bajka” .  Braden pisze o eksperymentach z fizyką kwantową, dopuszcza istnienie wieloświatów. Dla mnie jest to, tożsame ze sklonowaniem z jednego świata, wielu jego identycznych kopii. Rozmnażanie ich niczym, mydlanych baniek. Czy to możliwe, czy mowa tu o wieczności, a może o mitologicznej tradycyjnie pojmowanej nieskończoności ….

G. Braden sugeruje, że świat w którym wydaje się, że istniejemy od urodzenia nie jest jedynym, który mamy do wyboru. Zupełnie jakbyśmy nie żyli naprawdę, ale grali w “swoje życie”,  mając  ileś opcji  i możliwości do wyboru. Rewelacja – z poza której wyłania się kilka znaków zapytania ???

Chwileńka, ale  jak uruchomić “wehikuł”  teleportacji,  do któregoś z równoległych życiorysów?

Ja i ja ?

I znów, jak  bumerang powraca, słowo ” zmień świadomość” – wszystko jest w twoim umyśle, jednym słowem afirmuj?  Nie tym razem. Branden przekonuje, że nie chodzi o zmianę świadomości, ale o emocje i uczucia, to właśnie one są tym magicznym pojazdem przenoszącym nas pomiędzy wymiarami.

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ | Otagowane: , , , | Komentarzy: 5 »

Klątwa, rzucenie uroku ? To nie czary mary, a kwantowe zagrożenie.

Opublikował/a ezomagica w dniu 9 Listopad 2009

Jak widać z poniższego tekstu zamieszczonego w kwietniowym numerze Świata Nauki, wszystko może być względne nawet teoria względności Einsteina

E=mc2

Nie wierzysz że ktoś może cię “uderzyć” jeśli go nie ma w pobliżu, myślisz że jesteś bezpieczny bo nie wierzysz w czary uroki, klątwy i tym podobne. Sądzisz, że to głupie przesądy i wiejskie zabobony ?

Możesz się mylić i to bardzo, a ignorując istnienie takich możliwości narazić na konsekwencje wlokącego się latami pecha, licha, albo wręcz odwrotnie jeśli masz wielu szczerych przyjaciół złotego prosperity.

Złe czy dobre postępowanie stosowanie się do “przykazań”, (powinno być; zaleceń) nie jest wcale wymysłem tylko kontrolujących religii, ale podpowiedzią przodków, jak żyć w dobrej częstotliwości.

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ, ŚWIADOMOŚĆ I ROZWÓJ | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 2 »

Patrz na znaki ( Paulo Coelho “Alchemik”)

Opublikował/a ezomagica w dniu 23 Listopad 2009

Mój kot Merlin

Czy znalezienie czterolistnej koniczyny na prawdę przynosi ze sobą szczęście, a przebiegający przez drogę kot, pecha ?

Nie, to nie jest cała prawda.

Żadne znalezisko samo z siebie nie odmienia losu, nie obdarowuje szczęściem, ani lichem. Przebiegający drogę czarny kot jest jedynie zwiastunem tego co ma się wydarzyć i zdarzy się, jeśli rozumiemy przekaz (Matrix i biały króliczek ).

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 2 »

Fizyka kwantowa. Uganianie się za białym króliczkiem

Opublikował/a ezomagica w dniu 25 Listopad 2009

W zasadzie Vir śpiewa o poszukiwaniu tej jedynej kobiety (a może i nie …?),  ale czy nie można tej piosenki odnieść i do czegoś więcej  jeszcze ?

A pływaj sobie człowiecze w oceanie łap ryby, biegaj za białym królikiem, szusuj po niebie w poszukiwaniu śladów, wywołuj duchy, stawiaj tarota, idź do kościoła, albo kochaj się i utwierdzaj w tym że na pewno żyjesz … itd.  Bez różnicy.

Dziś Księżyc w Rybach, czy o realności zdarzeń można powiedzieć cokolwiek , wiem na pewno  ?
Co znaczy wiem  “na pewno” ; myślę więc jestem, widzę , czytałem , słyszałem itd.  Albo wiem na pewno , że mam do w du… ot przeżywam.

Ilu z nas zastanawia się co wpisać w rubryce z pytaniem; ” O sobie”,   ” Kim jestem” ?

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ | Otagowane: , , , , , | Zostaw Komentarz »

Czy pilot aby dobrze się dziś czuje ?

Opublikował/a ezomagica w dniu 20 Luty 2010


Start po życie

Podróże samolotem uruchomiły we mnie pewne skojarzenia. – Z ludzkim życiem. Start, z narodzinami, wzbijaniem się ponad chmury nieświadomością i niepewnością losu, ale z nadzieją na przeżycie fantastycznej przygody . Ostatnie spojrzenia w dół, pożegnanie się  z przeszłością, piękną i ciekawą z tej perspektywy w oczekiwaniu na nowy świat, być może zupełnie inny od dobrze już znanego?

Potem następują pierwsze samolotowe “normalności” , odprężające czynności, sygnał “pim” znaczy się, można poluzować pasy, wyjść z szelek ( wreszcie na nogach), podają uspakajający zmysły posiłek i kawę wszystko łagodzącą i poprawiającą humor ze sproszkowanym mlekiem i torebeczką cukru. Ciepło w brzuchu, wzrasta poczucie komfortu, może jakiś film, jakaś książka, gazeta i muzyka w wp3, wspólne pasażerów rozmowy, wymiana doświadczeń, kto gdzie był i co widział, ile się w ostatniej chwili napracował itd. Albo, czas na, wśród ludzi, samotność , nie znasz języków, nie ma szans na nic, poza miganiem, jak w życiu; – chcę jeść, pić i gdzie jest WC. Samotnicy i introwertycy wiedzą co znaczy “nie mówić w tym samym języku”, co inni.

Zupełnie jak w życiu, z początku chwile napięcia, lekkiego albo strasznego, strachu, ciśnienie w górę, żeby potem poczuć odprężenie, przy jedzeniu, piciu i takich tam różnych ludzkich czynnościach. Leci się zawsze dokądś, samolot nigdy nie jest miejscem docelowym podróży, ale etapem, wehikułem przenoszącym w czasie i przestrzeni, tak samo postrzegam życie, jako lot i etap, do czegoś więcej jeszcze.

W ograniczonej przestrzeni samolotu i ludzkiej cielesności wszystko inne, przestaje mieć znaczenie, poza marzeniami, o “ziemi obiecanej”, łagodnym lądowaniu  i o tym jak przeżyć te kilkanaście godzin lotu, kilkadziesiąt lat, zanim zaczniemy “schodzić” z niemiłym odczuciem słabnącego ciśnienia. Przed nami stres lądowania, w tle majacząca obca ziemia, jakieś nieznane. Ciało umiera, podróż skończona.

Gdy zapytać ludzi, co im się bardziej podoba ? Start samolotu, czy lądowanie, większość, przynajmniej tych których ja pytałam, odpowiadała mniej więcej tak: – No oczywiście że start, przy lądowaniu jakoś źle się czuję, te spadki ciśnienia o mało mi głowy nie rozwaliło, to schodzenie, nie lubię za bardzo … Zupełnie jak z życiem, kto lubi “schodzić” ? Czy Ktoś lubi zakańczać lot, zwany życiem ? Nie chodzi o ostateczne wylądowanie, ale właśnie o to pełne niepewności i złego samopoczucia schodzenie w oczekiwaniu na spotkanie z bliżej nieznanym lądem.

Nie sądzę żeby ktoś to lubił, no chyba że udało mu się już osiągnąć stan nirwany, ten już jednak nie “schodzi” tylko odchodzi z tego koła odlotów i przylotów, na zawsze.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————

A jak było za pierwszym razem ?

Przed każdym startem, czuję się tak,  jakbym traciła kontrolę nad własnym życiem i choć tłumaczę sobie, że tej kontroli mam przecież wszędzie tyle samo, to współpasażerów zwykłam nazywać, grupą przeznaczeniową.

Podczas pierwszego lotu, ledwie się opanowałam żeby nie wyskoczyć, tuż przed zatrzaśnięciem drzwi samolotu, jakby coś to zmieniło.  Zawsze gdy wchodzę do środka po schodach, robię to pierwszymi drzwiami, żeby przez chwilę popatrzeć na kabinę pilotów, w mojej głowie pojawia się taka myśl; – czy pilot dobrze się dziś czuje, jest wyspany, nic go nie boli, nie kłócił się z żoną, nie cierpi na depresję ? A może obydwaj piloci, jakimś dziwnym trafem źle się czują? Są tylko ludźmi, jak my wszyscy.  Wiem, powiecie, samolot prowadzi komputer, a co jeśli ten co robił przegląd, też miał gorszy dzień i zrobił go na odwal ? itd. itd. Wchodzę więc pierwszymi drzwiami i spoglądam do kabiny pilotów w nadziei, że na serio mam w sobie moc zmieniania rzeczywistości i umiem odczarować ewentualne awarie.

————————————— START

- Pokład samolotu KLM z Warszawy do Amsterdamu, po lewej stronie siedział wyluzowany facet i czytał gazetę, to mnie trochę uspokoiło i zmobilizowało, żeby iść dalej, przedzierać się pomiędzy rzędami ciasno osadzonych foteli w poszukiwaniu swojego miejsca. W do bólu spiętej głowie, krzyczały jakieś spanikowane głosy, – Czy zdajesz sobie sprawę Co robisz, że wsiadasz do nienormalnego pojazdu ? Zawiodły mnie wszystkie sprawdzone “uspokajacze”, totalna klapa, wszystko co do tej pory działało, albo tak myślałam, przestało.

Z torebki umieszczonej pod nogami, dyskretnie, żeby nikt nie widział, wylosowałam kartę z aniołem. Wybrałam taką z napisem ” Witaj w niebie”, zrobiło mi się jeszcze gorzej, ogarnęły mnie wątpliwości czy, aby dobrze rozumiem, a może to dosłownie znaczy, zaraz skończysz i pójdziesz do nieba ?  Wpadłam w pułapkę, wewnętrznego chaosu.

A  jednak byłam siebie najzwyczajniej świadomym obserwatorem, obserwatorem i uczestnikiem jednocześnie. Co najmniej dwie we mnie, rozdzielone, na jakieś, ja i ona.  Ona, dzika wrzeszcząca z wnętrza mojej głowy, uderzająca w czułe nerwowo punkty i ta druga ją kontrolująca, jakby z poza mnie, a jednak ja.

Ta mądrzejsza we mnie starała się uspokoić tę głupszą, spokojnie do niej przemawiając ; – mówię ci uspokój się to normalna podróż, pomyśl że jedziesz pociągiem, wszystko będzie ok, popatrz na tego faceta, czyta sobie gazetę, wcale się nie przejmuje, a wariatka na to; – nie mogę się uspokoić i nie chcę, boję się, rozumiesz, nie chcę umierać, wypuść mnie stąd za nim będzie za późno !

Było, minęło, wygrał we mnie, ten ucywilizowany i mniej dziki, a obserwator poczuł satysfakcję.

Opublikowany w FOTOGRAFIA TURYSTYKA, OKIEM TURYSTY | Otagowane: , , | Komentarzy: 4 »

Warszawa – Amsterdam- Bangkok- Pattaya, czyli wyprawa do Tajlandii

Opublikował/a ezomagica w dniu 17 Luty 2010

Siedzą i do siedzenia cierpliwego zachęcają. Czekać, czekać …

Podróż z Warszawy do Amsterdamu trwała dwie godziny, był to mój przystanek tranzytowy z którego czekało mnie następne 12 godzin lotu w kierunku wschodzącego słońca. Ostatni raz gdy byłam na tym lotnisku w Amsterdamie w drodze do Meksyku, chyba nie było jeszcze tej pomalowanej holenderskiej krowy ? Albo jej wtedy w stresie, nie zauważyłam ?

Moje Ja w szybie przypatruje się “przeznaczeniu”

Odbicie w szybie

<< Poniżej wyjście z Matrixa

Samolot był duży, dość wygodny, jeśli tak można powiedzieć o klasie ekonomicznej. Stewardesy i stewardzi chodzili po samolocie całą noc, co parę minut roznosząc napoje, przekąski, posiłki, słuchawki, wodę, drinki, absolutnie nie dało się przysnąć. Prawie zaraz po starcie poproszono o zasłonięcie okien w samolocie, do dziś nie wiem czemu? Może dlatego że lecąc we wschodnią stronę, zaraz po północy wstało słońce ? To było dobry pomysł na podtrzymanie nocy. Samolocik super duży, coś ponad 400 , osób idealnie wręcz startował, na trochę dłuższym niż zazwyczaj czartery, pasie startowym wzniósł się w niebo gładziutko jak gdyby ważył tyle co, nic ! Poezja, tak samo pięknie wylądował w Bangkoku. Po drodze jednak przez cały czas podskakiwał, opadał i wznosił się, po jakimś czasie można było się przyzwyczaić i uspokoić, to normalne.
W Bangkoku wylądował, było już dobrze po południu, tamtego czasu, 6 godzin do przodu, wobec naszego. Pierwsze co mnie naprawdę ucieszyło, to żywa zieleń którą zobaczyłam z okna samolotu a potem lotniska. Pięknie było znów zobaczyć i poczuć lato :)

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w Azja, FOTOGRAFIA TURYSTYKA, OKIEM TURYSTY | Otagowane: , , | Zostaw Komentarz »

Niebo na ziemi

Opublikował/a ezomagica w dniu 19 Grudzień 2009

Opublikowany w CYWILIZACJE BOGOWIE RELIGIE I CZAS, MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ, OBRAZY I SYMBOLE, REINKARNACJA, ŚWIADOMOŚĆ I ROZWÓJ, ŚWIAT DUCHOWY | Otagowane: , , | Zostaw Komentarz »

Nerwica z rodzinnej skrzyni

Opublikował/a ezomagica w dniu 6 Grudzień 2009

Nerwica jak wąż wślizguje się do podświadomości , niepostrzeżenie.  Nie pojawia się z dnia na dzień,  jej zalążki istnieją w człowieku na długo za nim nabierze w płuca pierwszego powietrza.

Nerwica nie tyle jest chorobą dziedziczoną w genach co przekazywaną kolejnym pokoleniom jak wirus rozprzestrzeniający się w umyśle.

Zapewne ( nie będę się wdawać w kwestie medyczne) istnieje jakaś skomplikowana genetyczna kombinacja, która przy odpowiednich warunkach odradza się i mutuje w kolejnych organizmach.

Niepodważalnym faktem jest, że nerwica, rodzi nerwicę i geny przechodzą mutacje na skutek traumatycznych przeżyć odbieranych przez umysł.

Nie dawno w telewizji był program o tym czy starego psa można nauczyć nowych sztuczek ? W przypadku psa jak najbardziej się powiodło, ale czy z umysłem możemy zrobić to samo, wytresować go ? I czy przekazane nam w spadku geny tylko za sprawą regularnych ćwiczeń i samozaparcia , mogą ulec przemianie ? Czy jednak to ślepa uliczka ? Odpowiedź ;

Dla nas jeszcze ślepa, ale nie dla naszych wnuków już nie.

Bez względu jaki rodzaj  potencjału odziedziczą po nas dzieci.  Nasze zachowanie i praca z umysłem, pełna wyrzeczeń samokontrola ma szansę spowodować, że u część genów wykształcą się mutacje  które znacząco wpłyną na przyszłą populację i ewolucję członków naszych rodzin.

A wracając do tematu nerwicy.

Istnieją niezliczone odmiany nerwic, urojeń i stanów psychotycznych i kilka podstawowych klasyfikacji medycznych.

Jak to wszystko się zaczyna i kiedy ?

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ I ROZWÓJ | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 4 »

Jabłko, owoc grzechu zbiorowego

Opublikował/a ezomagica w dniu 27 Listopad 2009

- Skosztuj na pewno nie umrzesz, powiedział wąż … do Ewy w jakimś cudnym niebiańsko raju.

Czemu ta Ewa jak każda normalna kobieta nie czuła do niego wstrętu ?

Kogo przypomina ci ta kobieta w czarnym welonie stojąca zaraz za kobietą w bieli  z rumianym jabłkiem w wyciągniętej dłoni?

Dzieciństwo to piękny czas, bez względu na to czy byłeś wtedy bogaty biedny,  czy na świecie była wtedy wojna, socjalizm albo inna alternatywa rzeczywistości, było pięknie choć wcale tego nie widziałeś.

Nie ważne, o ile nie urwało ci nogi, a twoi rodzice nie służyli w wojsku, policji albo nie za bardzo udzielali się partyjnie, wszystko było piękne, a ty młody i naiwnie szczęśliwy jak tarotowy głupiec.

Powiesz mi – nonsens ! Było mi ciężko, rodzice nie mieli dla mnie czasu, ojciec pił,  ubierano mnie gorzej od innych dzieci i wciąż co roku do szkoły, dostawałem komplet wysłużonych podręczników !

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ | Otagowane: , , , , | Zostaw Komentarz »

Tranzyty księżyca

Opublikował/a ezomagica w dniu 26 Listopad 2009


Tranzyty Księżyca przez kolejne znaki są krótkie i w zasadzie, gdyby patrzeć z punktu ich znaczenia dla wydarzeń losowych są mało znaczące, z wyjątkiem tych wspomaganych przez inne ważne układy planet na naszym prywatnym niebie.

Jednak tranzytów Księżyca nie należy – w ogóle lekceważyć.


Wędrowanie Księżyca po kole zodiaku jest o tyle istotne, że wpływa na co nam najbliższe – codzienne życie, nasze psychiczne samopoczucie i związane z tym zachowanie, podkręca emocje, stymuluje podejście do spraw zwyczajnych, codziennych, tych dziejących się z godziny na godzinę, w domu, w pracy w relacjach międzyludzkich w rodzinie w miłości,  które choć nie muszą, to ostatecznie  mogą nadać i przyspieszyć kierunek innym przyszłym wydarzeniom.


Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w ASTROLOGIA, NOWOCZESNE WRÓŻBIARSTWO, ŚWIADOMOŚĆ I ROZWÓJ | Otagowane: | Zostaw Komentarz »

Czary Mary jak się pozbyć mentalnego pasożyta?

Opublikował/a ezomagica w dniu 26 Listopad 2009


Ten drobny magiczny zabieg, zadziała w nie jednym przypadku.

Pomaga w wypędzeniu z głowy mentalnego złodzieja.

Są ludzie i to nie jest żart potrafiący wpływać na nasze myśli i emocje zupełnie poza naszą kontrolą. Są w stanie włamać się do naszej głowy, naszego umysłu , pola energii , często z  bardzo oddalonego miejsca i nami manipulować.

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ | Otagowane: , , | Zostaw Komentarz »

Karty Symbolon, Spektakl wspomnień

Opublikował/a ezomagica w dniu 26 Listopad 2009

Posiadaczką tej talii stałam się już jakieś 10 lat temu, skusiła mnie jej wyrazista symbolika obrazkowa połączona z astrologiczną.
Karty w dość dosadny sposób wykładają prawdę o nas niczym przysłowiową “kawę na ławę”.
Można ich z początku nie rozumieć,  nie dlatego,  że są nieczytelne ( zdarzają się takie felerne a nawet piękne talie) i źle się kładą, bo tak nie jest.
Ich niezrozumienie może wynikać raczej ze strachu przed skonfrontowaniem obrazu na stole,  z problemami w sobie.
Na przykład; co może mieć z nami wspólnego błazen skaczący w ognisko na przeciw żółwia ? No co ? Nic, proste – to nie my, to jakaś głupia mało poważna zabawa.

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ | Otagowane: , , , | Zostaw Komentarz »

Filozof ezoteryk bez różnicy śpiąca królewna, nakłuta wrzecionem

Opublikował/a ezomagica w dniu 26 Listopad 2009

Czy poniższy tekst niesie ze sobą przesłanie – pokoju ?
Ależ skąd, może i słusznie wywoływać u jednych oburzenie u innych potępienie, a jeszcze u innych pogardę dla głupoty, spotkałam się i z reakcją chęci ścięcia mi łba głupiego ! Myślę, że ta myśl spontaniczna którą się we mnie pojawiła gdy przemieszczałam się pomiędzy lodówką w kuchni i zlewozmywakiem i którą tu spisałam w przypływie natchnienia  ma sens, jest jak zwierciadło.  Dla mnie również.

Bądźcie jako te dzieci ...

Ezoterycy i filozofowie to w gruncie rzeczy ludzie słabi, niepewni siebie,  (nie 100 proc , ale 85 proc z wszystkich “nawiedzonych” i myślących niekonwencjonalnie)

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ I ROZWÓJ | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 9 »

Wyznania opętanego, obecnie nawiedzonego katolika

Opublikował/a ezomagica w dniu 26 Listopad 2009

Część Pierwsza

Część Druga

Część trzecia

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 2 »

Moja pierwsza śmierć. Wspomnienie w wigilię Wszystkich Świętych

Opublikował/a ezomagica w dniu 26 Listopad 2009

Wspomnienie Samhain

Miałam w zwyczaju noworocznym robić sobie rozkład z dwunastu kart tarota, tego roku było inaczej, pierwszą kartą którą wybrałam była śmierć.

Rozkład z dwunastu kart, jest takim mini odbiciem normalnego prawdziwego horoskopu, pierwsza karta to moja Ja, moja osoba, życie zdrowie, druga i każda kolejna w rozkładzie oznaczała kolejny astrologiczny dom w horoskopie. Jednak ta pierwsza była dla mnie najważniejsza, niespotykana dotąd w żadnej wróżbie.


Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ, ŚWIADOMOŚĆ I ROZWÓJ | Otagowane: , , , | Komentarze są wyłączone