MITY OBRAZY SYMBOLE

Czym jest dusza ?

W ostatnim czasie odpowiedzi na to pytanie poszukują nie tylko specjaliści z dziedzin teologii, psychologii czy filozofii, ale również lekarze i neurobiolodzy. Co prawda nikomu jeszcze nie udało się odnaleźć materialnej formy duszy, ale naukowcy stale prowadzą badania i publikują coraz to nowe odkrycia na ten temat.

Zobacz powiekszenie

Fot. Stock Photo

Czym jest dusza?


Chyba każdy człowiek wychowany w wierze chrześcijańskiej wcześniej czy później zaczyna zastanawiać się nad istotą ludzkiej duszy. Co właściwie powinniśmy rozumieć pod tym pojęciem? Do jakiej dziedziny należy zaliczyć duszę? I czy rzeczywiście jest ona nieśmiertelna?

Na początku XX wieku pytania te dręczyły Duncana MacDougalla – doktora medycyny z małego miasteczka Haverhill w amerykańskim stanie Massachusetts. MacDougall nie poprzestał jednak na rozmyślaniach i spekulacjach. Był pewien, że jeżeli byt taki jak dusza rzeczywiście istnieje, to musi znaleźć się jakaś naukowa metoda, za pomocą której uda się to udowodnić. Aby drogą empiryczną dojść do rozwiązania zagadki, czym jest dusza, Duncan MacDougall podjął się przeprowadzenia najkosztowniejszego w historii nauki eksperymentu.

Punktem wyjścia było dla MacDougalla założenie, że w momencie zgonu dusza opuszcza ludzkie ciało. Jeżeli rzeczywiście tak by się działo, martwy człowiek powinien stać się lżejszy. Aby udowodnić swoją hipotezę Duncan MacDougall posłużył się wagą – podobną do tej, jakiej używają sprzedawcy warzyw i owoców. W szpitalu w Haverhill zamontował na jednej szali drewniane rusztowanie, do którego przymocował łóżko. Czas jego triumfu nadszedł 10 kwietnia 1901 roku. Tego dnia jeden z chorych na gruźlicę pacjentów szpitala Haverhill oświadczył, że swoją śmiercią chciałby przysłużyć się nauce.

O godzinie 17:30 położono go na specjalnie przygotowanym łóżku, a MacDougall zaczął skrupulatnie odnotowywać wszelkie zmiany masy ciała umierającego. Pacjent zmarł o godzinie 21:10. “Dokładnie z ostatnim ruchem mięśni klatki piersiowej, a więc również z ostatnim ruchem mięśni twarzy, szala z odważnikami opadła, co oznaczało, że na szali z łóżkiem ubyło masy” – zanotował lekarz. “Aby ponownie zrównoważyć wagę, potrzebne były odważniki o masie równiej dwóm monetom dolarowym, ważące razem trzy czwarte uncji.”

Dusza waży 21 gramów

Trzy czwarte uncji to 21 gramów. Tyle waży na przykład kromka chleba. Duncan MacDougall triumfował. Był przekonany, że dzięki jego eksperymentowi udało się zgłębić naturę duszy. W przeciągu roku MacDougall położył na swojej wadze jeszcze pięciu umierających, a każde badanie przyniosło inny rezultat. Raz masa ciała zmarłego spadała o 31 gramów, a raz zaledwie o 10 gramów. Zdarzało się, że martwy człowiek najpierw ważył mniej niż przed śmiercią, a po chwili jego masa wzrastała. Mimo wszystko badacz ludzkiej duszy miał przeczucie, że jest na właściwym tropie. Swój eksperyment powtórzył też piętnastokrotnie na psach i za każdym razem po śmierci zwierzęcia waga nawet nie drgnęła! Ten fakt dał mu pewność, że człowiek ma duszę, posiadającą pewną masę, a pies duszy nie ma. W 1907 roku MacDougall opublikował wyniki swoich badań w czasopismach “American Medicine” oraz “Journal of the American Society for Psychical Research”.

Jak można się było spodziewać, opinie naukowców na temat odkrycia lekarza z Haverhill były skrajnie różne. Niektórzy twierdzili, że eksperymenty MacDougalla są całkowitą bzdurą, a zdaniem innych amerykański naukowiec dokonał “najważniejszego odkrycia wszech czasów”. Niestety przez długi czas nie znalazł się nikt, kto miałby odwagę powtórzyć eksperyment. Dopiero w latach 30. nauczyciel z Los Angeles Harry LaVerne Twining zdecydował się przeprowadzić podobne badanie na myszach, które dowiodło, że MacDougall dał się zwieść mylnym założeniom.

Na początku wnioski z eksperymentów Twininga zdawały się potwierdzać obecność duszy również u myszy. Naukowiec na jednej szali postawił bowiem szklane naczynie z żywym gryzoniem i odrobinę cyjanku potasu, po czym zrównoważył wagę i umieścił truciznę wewnątrz naczynia. Po trzydziestu sekundach nieszczęsna mysz już nie żyła, a szala, na której się znajdowała, wychyliła się do góry – tak samo, jak w przypadku pacjentów MacDougalla. Twining postanowił jednak przeprowadzić to samo doświadczenie również w alternatywny sposób: umieścił mysz w szklanej rurce, którą szczelnie zamknął, aby zwierzę udusiło się w środku. Eksperyment ten, co prawda, nie został zaaprobowany przez żadną komisję etyki badań naukowych, ale wykazał, że masa ciała gryzonia nie uległa żadnej zmianie. Twining wywnioskował więc, że w chwili śmierci organizm myszy, podobnie jak organizm człowieka, traci nagle dużą ilość wody, co przekłada się na zmianę masy ciała. Szczelnie zamknięty szklany pojemnik (lub gęsta sierść psa) zatrzymuje wodę, dlatego wynik doświadczenia z zamkniętym gryzoniem jest inny niż w przypadku człowieka czy myszy w otwartym naczyniu.

Teorie Duncana MacDougalla, wypełniające niegdyś magazyny naukowe, dziś zdają się być tylko sztucznym wytworem jego błędnej hipotezy. Mimo wszystko przeświadczenie, jakoby ludzka dusza ważyła 21 gramów na dobre zadomowiła się w kulturze popularnej.

Od Voltaire’a po Freuda i Cricka

Eksperymenty mające na celu zgłębienie tajemnicy ludzkiej duszy przywodzą na myśl definicję Voltaire’a: “Duszą nazywamy to, co zostaje wypełnione życiem. Więcej wiedzy na ten temat nie posiadamy, ponieważ ludzki rozum jest ograniczony. Trzy czwarte ludzkości zadowala się tą prostą definicją i nie odczuwa potrzeby prowadzenia dalszych rozważań. Jedna czwarta natomiast ustawicznie szuka odpowiedzi na pytanie o istotę duszy i wciąż nie może jej znaleźć. Jednak w przyszłości ktoś z pewnością trafi na właściwy trop”. Czy zatem taka właśnie jest natura rzeczy, że ludzkość ustawicznie prowadzi dyskusję o istocie duszy, ale nie potrafi zbadać jej istnienia żadnymi naukowymi narzędziami?

Dobrze byłoby rozpocząć od wyjaśnienia pojęcia, wokół którego krążył będzie ten wywód. W Starym Testamencie na określenie duszy używano hebrajskiego słowa nefesz, które jest pokrewne ze słowem “oddychać”, czyli nafasz. Natomiast Nowy Testament posługuje się w odniesieniu do duszy pojęciem psyche, oznaczającym zarówno “tchnienie”, “oddech”, “siła życiowa”, jak i po prostu “motyl”, co tym bardziej wskazuje na ulotny charakter duszy. W myśl tekstu Biblii Bóg uduchowił człowieka, gdy “tchnął w jego nozdrza tchnienie życia” (Rdz 2,7). Wyobrażenie duszy jako tchnienia, oddechu o życiodajnej mocy obecne jest nie tylko w chrześcijaństwie, ale funkcjonuje również w innych kręgach kulturowych. Wyrażenia takie jak prana czy atman w Indiach, qi w Chinach czy ki w Japonii mają swoją własną specyfikę i nie można ich jednoznacznie utożsamiać ze staroeuropejską ideą duszy. Jednak we wszystkich tych pojęciach zawiera się natura człowieka jako istoty, składającej się nie tylko z materii, ale kryjącej w swoim wnętrzu swoisty rodzaj energii – energii napełniającej ją życiem.

W kulturze Zachodu dzisiejsze rozumienie pojęcia duszy ukształtowane zostało przede wszystkim przez filozofię Zygmunta Freuda. Zawdzięczamy mu między innymi to, że termin “dusza” zastąpiono w nauce terminem “psyche” oraz że archaicznie brzmiąca dziedzina nauki zwana “duszoznawstwem” zaczęła funkcjonować pod nowoczesną nazwą “psychoanaliza”. Freud – wielki krytyk religii – nie chciał słyszeć o nieśmiertelnej duszy w chrześcijańskim pojęciu. To, co duchowe, oznaczało według niego naturalne procesy ludzkiego organizmu, opierające się na aktywności mózgu i nierozłącznie powiązane z działalnością neuronów. Przełomowe poglądy Freuda wywarły i wywierają po dzień dzisiejszy ogromny wpływ na badania naukowe dotyczące tej kwestii.

Dość radykalne podejście do pojęcia duszy ogłosił w 1994 roku odkrywca DNA i laureat Nagrody Nobla Francis Crick. W swojej książce “Zdumiewająca hipoteza, czyli nauka w poszukiwaniu duszy” Crick zawarł następujący postulat: “Ty oraz wszystkie twoje radości i cierpienia, wszystkie wspomnienia, cele, sens twojej własnej tożsamości oraz wolna wola – wszystkie te elementy zależne są od aktywności ogromnej ilości komórek nerwowych oraz należących do nich cząsteczek.”

W dzisiejszych czasach mamy więc do czynienia z osobliwym paradoksem, w myśl którego w kulturze Zachodu dusza jest “zarówno wszechobecna, jak i nieistniejąca” – stwierdza Elisabeth von Thadden w publikacji “ZEIT-Bildungskanon”. Autorka zauważa, że “podczas gdy na co dzień czymś zupełnie zwyczajnym jest mówienie o zranionej duszy czy też duchowej równowadze, nauki ścisłe nie chcą mieć z tym pojęciem nic wspólnego.” Nauka do tej pory nie zdołała znaleźć żadnego bytu, który odznaczałby się tymi samymi właściwościami, co dusza. Cóż to oznacza? Czy w takim wypadku wszystkie dotychczasowe wywody na temat duszy były wielkim stekiem bzdur? Czy to naukowe niepowodzenie jest dowodem na to, jak naiwne jest przekonanie o duszy jako bycie materialnym, wymiernym, dającym się zmierzyć za pomocą wagi analitycznej czy rezonansu magnetycznego? Nikt, kto będzie szukał istoty duszy którymś z tych sposobów, nie ma szans jej odnaleźć.

Dusza w mitach

Spróbujmy podejść więc do tematu od innej strony. Przyjrzyjmy się wyobrażeniu duszy w mitach i metaforach, krążących wokół jej fenomenu. Za pierwszy przykład podać można późnoantyczną opowieść Apulejusza z Madaury o Amorze i Psyche – nierozłącznych kochankach, którzy muszą żyć ze sobą, gdyż w przeciwnym razie ich dusze uschną i zmarnieją. Również Zygmunt Freud doszedł do wniosku, że ratunkiem dla rozdartej duszy może być druga dusza, która poprzez rozmowę dotrze do tej cierpiącej. Ogromną wagę do pojęcia duszy przywiązują oczywiście także teksty religijne, które opisują ją epitetem “powiew oddechu wieczności” i postrzegają jako gwaranta zespolenia jednostki z całością.

Teolog i psychoterapeuta Hubert Findl wyraził swoje postrzeganie fenomenu duszy w następujący sposób: “Człowiek napotyka w głębi własnego ‘ja’ propozycję zbliżenia z ‘ja’ uniwersalnym i transcendentnym… W ludzkim życiu, zarówno w szczęściu, jak i w nieszczęściu, w głębi naszej tożsamości tkwi pierwiastek czegoś wiecznego. Chrześcijanie nazywają to “Bogiem” i używają słowa “dusza”, aby opisać punkt, w którym to, co ludzkie, spotyka się z tym, co boskie i transcendentne. Dusza jest tym, co nadaje naszej egzystencji sens i napełnia ludzki byt znaczeniem.”

Miejsce, gdzie pierwiastek ludzki spotyka się z pierwiastkiem boskim – sformułowanie to jasno obrazuje, że w powyższym rozumieniu dusza nie jest postrzegana jako obiekt, lecz raczej jako byt potencjalny czy ludzka umiejętność, uaktywniająca się dopiero pod działaniem impulsu.

W jaki sposób można jednak prowadzić naukowe rozważania nad owym potencjalnym bytem? Zajmujący się badaniem religii psycholog William James był jednym z pierwszych, którzy rozpoczęli poszukiwanie pragmatycznego wyjaśnienia fenomenu duszy. W swoich sławnych wykładach “O różnorodności religijnego doświadczenia” twierdził, że podczas religijnego doznania człowiek identyfikuje swoją prawdziwą tożsamość z “wyższą ideą samego siebie”. Za nadrzędny, decydujący bodziec do tego działania James uznał “subliminalną świadomość” lub “podświadome ja”. William James wiedział, że człowiek może przeanalizować w sposób świadomy tylko niewielki ułamek swoich myśli, uczuć czy wyobrażeń i że największa część ludzkiej duszy tkwi w tej sferze naszego życia, do której nie mamy dostępu. Zdaniem Jamesa, drzemią tam również nasze wyobrażenia o “wyższej” lub “lepszej” cząstce własnego ‘ja’.

W minionych latach psychologia i neurobiologia zdołały udowodnić, jak niewiele cielesnych i duchowych doznań dociera do ludzkiej świadomości. Można by powiedzieć, że ludzka natura przypomina górę lodową, której największa część ukryta jest pod wodą. Neuronowe i biochemiczne regulatory, które zgodnie z teorią góry lodowej znajdowałyby się pod powierzchnią wody, zawierają wiedzę, która sięga daleko poza doczesną ludzką egzystencję.

I tak na przykład w strukturze ludzkiego mózgu ukryta jest cała zgromadzona przez homo sapiens w procesie ewolucji wiedza, która kształtuje instynktowne reakcje ludzkiego ciała. W naszej podświadomości tkwi nawet historia wszechświata – cząstki chemiczne, z których składa się ludzki organizm, powstawały bowiem na przestrzeni milionów lat w procesie nukleosyntezy we wnętrzach odległych gwiazd. Można więc powiedzieć, że ciało człowieka stworzone zostało z gwiezdnego pyłu. Punkty, łączące istotę ludzką z potężnym, kosmicznym bytem, są więc widoczne również w namacalnej, materialnej płaszczyźnie. I nawet jeżeli owo bogactwo doświadczeń nie mieści się w ramach naszej zdolności świadomego pojmowania świata, możemy aktywować je za pomocą specjalnych, przeznaczonych do tego celu metod.

Dusza i ego

Medyczne badania nad efektem placebo wykazały, że jedną z tych metod jest wiara. Z efektem placebo mamy do czynienia wtedy, gdy ludzkiej wyobraźni udaje się przemienić przykładową kostkę cukru w najskuteczniejszy lek przeciwko chorobie. Ufność w lecznicze działanie pewnej rzeczy może uruchomić w organizmie siły, które zadziałają zgodnie z pragnieniami chorego i doprowadzą do efektywnego samouzdrowienia organizmu. Mówi się o tak zwanym duplikacie zdrowia, który zostaje stworzony przez organizm chorego dzięki jego wielkiej nadziei na wyzdrowienie. Być może prawdziwe byłoby też stwierdzenie, że w przypadku ogromnej wiary w zwalczenie choroby do głosu dochodzi “lepsza część naszego ‘ja’”, która na co dzień drzemie wewnątrz naszego ciała i potrzebuje impulsu, aby aktywnie zaistnieć.

putBan(62);

W wierze religijnej chodzi jednak o coś więcej, niż o zwalczenie symptomów choroby. Celem jest tu uzdrowienie w uniwersalnym znaczeniu, w którym zawiera się również egzystencjalna samotność, strach przed śmiercią czy pytanie o głęboki sens życia. Religie pozornie udzielają różnych odpowiedzi na te pytania. Wszystkie mają jednak jeden wspólny mianownik -praktyki religijne zinterpretować można jako eksperymenty, podczas których jednostka ludzka doświadcza granic własnej świadomości, stara się wyjść poza nią i pozostawić za sobą, zwracając się w stronę wszechogarniającej rzeczywistości.

Fenomen religijnego doznania mieści się zasadniczo w ramach współczesnej neurobiologii. Nauka ta twierdzi, że doznania, których ustawicznie dostarcza nam mózg, to wyobrażenie o rzeczywistości, dotyczącej zarówno zewnętrznego świata, jak również pojmowania własnego ciała i własnego świadomego ‘ja’. Zdaniem filozofa Thomasa Metzingera owo ‘ja’, które zdaje się być stałością, a tak naprawdę zależy od podlegającej ustawicznym przemianom rzeczywistości, jest również tylko wykreowanym w ludzkim umyśle obrazem, samodzielnie stworzonym modelem. Nie oznacza to, że ‘ja’ nie istnieje w ogóle. Byt ten nie funkcjonuje w sposób niezależny i samodzielny, lecz powstaje i żyje w permanentnym obustronnym uzależnieniu od rzeczywistości.

“Istnieje płaszczyzna poznania, która wykracza poza to, co mentalne i racjonalne. Każdy z nas nosi ją w sobie, jednak aby do niej dotrzeć, musimy pokonać barierę, jaką stanowi świadomość własnego ‘ja’” – mówi współczesny przedstawiciel mistycyzmu, mistrz zen i benedyktyn Williges Jäger. Twierdzi on, że świadomość własnego ‘ja’ jest co prawda “czymś absolutnie pozytywnym”, ponieważ “napełnia nas rzeczywistym człowieczeństwem”, ale to właśnie ona stanowi mur, oddzielający od siebie dwoje ludzi. “Rzeczywistość jest czymś zupełnie innym, niż nam się zdaje.”

W ten sposób Williges Jäger wyraża własnymi słowami to, wokół czego krąży ewolucjonizm, psychologia kognitywna oraz filozofia świadomości. Dochodzenie człowieka do wykreowania świadomości własnego ‘ja’ w procesie ewolucji okazało się dla naszego gatunku niezwykle owocne. Konkretne wyobrażenie o samym sobie pozwala nam snuć plany na przyszłość, pielęgnować własne zainteresowania czy oceniać zachowanie innych przez pryzmat samego siebie i w ten sposób zapewniać własnej osobie bezpieczeństwo i przetrwanie. Jednak odnalezione przez człowieka ‘ja’ jest jak owoc z biblijnego drzewa poznania, bowiem prowadzi do osamotnienia. Sprawia, że postrzegamy siebie jako byt odizolowany od innych ludzkich istnień. Jesteśmy niczym bezwolny, zesłany na świat obiekt, który przez czas swojego życia dąży do zaspokojenia własnych potrzeb, aż w końcu przemienia się w proch.

Z tej właśnie przyczyny religie apelują o radykalną zmianę perspektywy patrzenia na życie oraz przypominają nam, że problem ludzkiego osamotnienia sprowadza się do ograniczonego pojmowania świata i że bezwarunkowa identyfikacja z modelem własnego ‘ja’ oraz ustawiczne krążenie wokół swojego ego prowadzi na manowce. Każdy, kto postrzega siebie samego jako pępek świata, permanentnie zajęty jest zaspokajaniem własnych potrzeb, realizacją życzeń i spełnianiem pragnień – a to w pełni udaje się tylko nielicznym. I nawet jeżeli się udaje, to nie trwa długo – wraz z nadejściem śmierci wszystko rozpływa się w nicość.

Jeżeli jednak pojmiemy ‘ja’ nie jako byt samodzielny i odizolowany od reszty świata, lecz jako istnienie ludzkie ściśle zależne nie tylko od drugiego człowieka, ale również od całego kosmosu, nasze perspektywa nagle się poszerzy. Możliwe stanie się spojrzenie na siebie jak na część ogromnej całości, której nie dotyczy pojęcie śmierci. Rzeczywista natura ludzka jest potężniejsza niż świadome ‘ja’, a rozważania nad duszą powinny raz po raz przypominać nam o tym, że klucz do nieśmiertelności tkwi w głębi naszego człowieczeństwa.

Źródło: Die Zeit

Filed under: MAGIA PSYCHOLOGIA ROZWÓJ, ŚWIADOMOŚĆ I ROZWÓJ, ŚWIAT DUCHOWY , , , ,

One Response

  1. antylicho says:

    Na łamach Antylicho również pisaliśmy o tym ile waży dusza. Biorąc pod uwagę te słynne już 21 gramów i przeliczając wszystkich mieszkańców ziemi na dusze które tyle mogą ważyć to razem z obywatelami Chin wyszło nam około 1.5 tony. Tylko że…tutaj powstaje pewien problem. Powiedzmy, są to dusze które obecnie wcielone są w nas. A co z tymi które czekają, no chyba że ilość dusz jest wciąż taka samo co byłoby niemożliwe biorąc pod uwagę liczbę zgonów i narodzin w tym samym dniu, miesiącu czy też roku. I tu zaczyna być ciekawie gdy tak zaczyna się liczyć :-) . Przecież część dusz idzie do czyśćca a niektóre do piekła. Ho ho to nie takie łatwe obliczyć ile jest tych dusz a może nawet niemożliwe i jest to hm, czysta abstrakcja ale, spróbować można.
    Pozdrawiam :-)

Leave a Reply

Ezomagica.com

PO PROSTU BLOG ... ... ...

Natura czy patologia ?

Boża ladacznica

Boża Ladacznica


Piszesz że; Z tego, co w recenzji wyczytałam, to ojciec, Carli zaczął być jej oprawcą już w wieku 3 lat i trwało to do 12 roku życia. Co się później dzieje, jest inną sprawą, tutaj można się sprzeczać...

I właśnie o to chodzi - że zawsze znajdzie się ktoś kto na samym początku życia, zniechęci nas do naszych naturalnych skłonności, obrzydzi je i sprowadzi do patologii. I najczęściej jest to powód długoletniego błądzenia, szukania alternatywnych dróg, uniki, życie pod dyktando pozytywnej "normalności".
Czytaj dalej >>



" Bóg i szatan walczyli o mają duszę . Bóg zwyciężył, pozostając mi wątpić w jedno, który z nich był Bogiem ? A jednak wciąż szukam !"
Aleister Crowley

Róża 1.03.2009


Pytanie; - Mistrzu spotkałem mędrca o którym tyle mi opowiadałeś, że jest niezwykle utalentowany i nie pojmuję jak człowiek o takiej wiedzy i mądrości, może się aż tak źle prezentować ..... ?

Odpowiedź;

- myślałem , że szukasz mądrości, a nie okazałej próżności .!?


Emperess


GDZIEŚ POMIĘDZY BYĆ A NIE BYĆ ...
Gdzieś między śmiercią a ocaleniem, człowiek znajduje owo zagadkowe oparcie - niemal absolutne poczucie ulgi, które bierze się wyłącznie z ekstatycznej radości istnienia. Jest to również moment, gdy człowiek obiecuje sobie już nigdy nie zdradzić samego siebie. Mimo to niemal zawsze łamie postanowienie tak szybko, jak je podjął. Jednak raz na jakiś czas znajdziesz człowieka, który nie tylko uszanuje daną sobie obietnicę, ale na dodatek poświęci się jej całym sercem. Tacy ludzie zmieniają bieg dziejów. Mamy obwiązek pomóc bliźniemu i nim pokierować, ale nie mamy żyć za niego. Sam musi znaleźć swoją drogę. Nigdy nie wolno ci tracić z oczu ostatecznego celu, czymkolwiek ten cel jest. ( na podstawie listu Jeffersona Stonea do Jacka Alexsandra)

OD AFIRMACJI DO DEPRESJI ?

Praca z afirmacją wnosi niewiele dobrego do rzeczywistości przeciętnego człowieka. Jeśli osoba która jej używa, nie jest autentycznie bogatą i szczęśliwą, albo nie jest w posiadaniu cech, umożliwiających wprowadzenie programu afirmacji do podświadomości. Innymi słowy nie posiada w sobie genetycznie wrodzonych predyspozycji, odpowiedniego potencjału psychicznego do bycia takim, a nie innym człowiekiem. Nawet jeśli w jakimś procencie dochodzi do zmiany, jest ona nietrwała i nie satysfakcjonująca.


Jedyna zmiana, do jakiej dochodzi to zamiana prawdy o sobie w kłamstwo i zaprzeczenie istniejącej rzeczywistości.

Czytaj więcej >>

PŁAWIACZE PEREŁ

Akcja rozgrywa się w wiosce rybackiej na Cejlonie



Cejlońscy rybacy i poławiacze pereł tańcem i śpiewem świętują wybór wodza wioski. Został nim dzielny i doświadczony Zurga, mieszkańcy przysięgają mu posłuszeństwo. Do do wioski po długiej nieobecności powraca myśliwy Nadir, radośnie witany przez wszystkich, a zwłaszcza przez Zurgę, z którym od lat łączyła go braterska przyjaźń. Dwaj druhowie wspominają dawne dni, kiedy to wędrując wspólnie, zakochali się obaj w pięknej kapłance z Candy.

Czytaj Dalej >>

ZIELONA MILA DROGA DO ….

dziewczyna


Któż nie pamięta dzieciństwa, choćby w maleńkich jego fragmentach. Domu z mamą i tatą... dziecięcych zabaw, beztroskich lat, gdy wszystko wydawało się, nam takie pewne, możliwe i wieczne, a najważniejsze że istniejące jakby, tylko dla nas. Kto pomyślał o tym że lecący motyl, żyje jeden dzień, albo rozdeptywana mrówka, właśnie traci swoje życie ? Albo, że babcia jest siwa i pomarszczona, nie dlatego że taka ma być, ale dlatego że się zestarzała przeżyła wszystkie te lata , które, być może i na nas czekają i wkrótce jej życie dobiegnie końca. W świecie dziecka, wszystko ma swoje ustalone miejsce; młodzież, dorośli i ludzie starsi, mają istnieć w nie zmienionej formie dla niego samego.

Czytaj więcej >>

PROCESY PRZEMIANY ALCHEMICZNEJ

Wyobrażenie Procesu Zwapaniania

Obrazowe wyobrażenie procesu alchemicznego zwapniania

Przemiana pierwsza : Zwapnienie

* CHEMICZNIE *, proces Zwapnienia powstaje poprzez ogrzewanie substancji w alchemicznym tyglu, bądź przez otwarty płomień, aż do zredukowania go do popiołów. W Experimentum Arcanum, Zwapnianie jest reprezentowane przez siarkowy kwas, który alchemicy wytworzyli z naturalnie występującej substancji zwanej Witriolem. Kwas Siarkowy jest potężną substancją żrącą, która pożera wszystkie ciała i reaguje z wszystkimi metalami oprócz złota.

Czytaj dalej >>