Nie przywiązujmy się do świata , bo ten nie odpłaci nam przywiązaniem.
Pozostańmy Głupcami czasem bywając Mędrcami.
1. Nie zamieniaj swoich wartości na inne, cudze choćby i lepsze. ( Mag)
2. Nie nadużywaj swojego autorytetu, tytułu , imienia władzy oraz wiedzy dla korzyści i uznania (Kapłanka)
3. Pamiętaj że każdy dzień w twoim życiu jest piękny i święty, ciesz się nim naturalnie (tak jak Cesarzowa)
4. Szanuj autorytety ( jak Cesarz powinien)
5. Zważaj na słowa , byś nie zabił nieumyślnie bliźniego swoją „Prawdą „ (Arcykapłan- Papież)
6. Nie uzależniaj swoich wyborów od cudzych pragnień duchowych i cielesnych (Kochankowie) byś nie stał się ich niewolnikiem (Diabeł)
7. Zdecydowanie podążaj własną swą drogą nikomu nie odbierając godności oraz przynależnych mu zasług. (Rydwan)
8. Nie oceniaj innych swoją miarą , pamiętaj jesteś człowiekiem, nie jesteś Bogiem (Sprawiedliwość), każdy człowiek jest zaledwie odbiciem w twoich oczach (Księżyc) nie całością swojej istoty (Słońce)
9. Nie odbieraj ludziom prawa do miłości i nadziei , bo na starość pozostaniesz zgorzkniałym i samotnym (Eremita)
10. . Nigdy w niewiedzy nie pożądaj cudzego życia , bo stanie się ono to twoim udziałem (Koło Losu- karma)
" Grenouille szedł nocą. Podobnie jak na początku swojej podróży omijał z dala miasta, unikał gościńców,o brzasku dnia kładł się spać, wieczorem wstawał i szedł dalej.(...)
Nie tęsknił wcale do życia w jaskini. To doświadczenie należało już do przeszłości i okazało się nie do przeżycia. Podobnie jak inne doświadczenia, mianowicie doświadczenie życia między ludźmi. Tu i tam można było się udusić. (...)
Od czasu do czasu sięgał do kieszeni i zaciskał rękę na małym szklanym flakoniku z pachnidłem. Flaszeczka była jeszcze prawie pełna. (...)
Piszesz że; Z tego, co w recenzji wyczytałam, to ojciec, Carli zaczął być jej oprawcą już w wieku 3 lat i trwało to do 12 roku życia. Co się później dzieje, jest inną sprawą, tutaj można się sprzeczać...
I właśnie o to chodzi - że zawsze znajdzie się ktoś kto na samym początku życia, zniechęci nas do naszych naturalnych skłonności, obrzydzi je i sprowadzi do patologii. I najczęściej jest to powód długoletniego błądzenia, szukania alternatywnych dróg, uniki, życie pod dyktando pozytywnej "normalności".
Któż nie pamięta dzieciństwa, choćby w maleńkich jego fragmentach. Domu z mamą i tatą... dziecięcych zabaw, beztroskich lat, gdy wszystko wydawało się, nam takie pewne, możliwe i wieczne, a najważniejsze że istniejące jakby, tylko dla nas. Kto pomyślał o tym że lecący motyl, żyje jeden dzień, albo rozdeptywana mrówka, właśnie traci swoje życie ?
Albo, że babcia jest siwa i pomarszczona, nie dlatego że taka ma być, ale dlatego że się zestarzała przeżyła wszystkie te lata , które, być może i na nas czekają i wkrótce jej życie dobiegnie końca. W świecie dziecka, wszystko ma swoje ustalone miejsce; młodzież, dorośli i ludzie starsi, mają istnieć w nie zmienionej formie dla niego samego.
Obrazowe wyobrażenie procesu alchemicznego zwapniania
Przemiana pierwsza : Zwapnienie
* CHEMICZNIE *, proces Zwapnienia powstaje poprzez ogrzewanie substancji w alchemicznym tyglu, bądź przez otwarty płomień, aż do zredukowania go do popiołów. W Experimentum Arcanum, Zwapnianie jest reprezentowane przez siarkowy kwas, który alchemicy wytworzyli z naturalnie występującej substancji zwanej Witriolem. Kwas Siarkowy jest potężną substancją żrącą, która pożera wszystkie ciała i reaguje z wszystkimi metalami oprócz złota.
Nie realizujesz planu w pojedynkę . Jesteś częścią karmicznego systemu, podobnie jak zawodnicy w jednej drużynie i komórki w ciele są częścią jednego organizmu. Grasz w zgranym zespole z góry ustaloną pozycją i zakresem przysługujących przywilejów i zakazów. Każde miejsce w twoim świecie jest z góry ustalone i zgodnie z twoimi potrzebami i możliwościami. Podobnie jak w drużynie piłkarskiej, jest miejsce dla napastnika, obrońcy, bramkarza i całej reszty. Tak też jest we wspólnie wypracowywanej, pozycje są stałe i niezmienne.
Czytaj Dalej >>>
Cejlońscy rybacy i poławiacze pereł tańcem i śpiewem świętują wybór wodza wioski. Został nim dzielny i doświadczony Zurga, mieszkańcy przysięgają mu posłuszeństwo. Do do wioski po długiej nieobecności powraca myśliwy Nadir, radośnie witany przez wszystkich, a zwłaszcza przez Zurgę, z którym od lat łączyła go braterska przyjaźń. Dwaj druhowie wspominają dawne dni, kiedy to wędrując wspólnie, zakochali się obaj w pięknej kapłance z Candy.
Każdy opublikowany post nie jest jego ostateczną wersją. Dopisuję i poprawiam rożne sprawy i myśli na bieżąco, co mi przyjdzie do głowy. Za co przepraszam wszystkich przywiązanych do słowa raz napisanego. Ten blog jest spontanicznym zapisem tego co mi akurat przyjdzie na myśl.
Zbliżają się święta wielu z nas, być może czymś obdaruje swoich bliskich, albo przyjaciół, jakimś symbolicznym “zajączkiem”, “jajeczkiem”. Oprócz tego kilka złotych przeznaczyliśmy, być może, dla szefa, żeby w nadchodzącym roku popatrzył na nas łaskawszym okiem, albo zwyczajnie go lubimy bo jest super szefem i dobrym człowiekiem.
Ileż radości daje moment gdy obdarowywany człowiek, bierze w ręce nasz prezent, ogląda pakunek z każdej strony, chwali za ładne opakowanie, potrząsa zawartością i mówi;
- cóż to może być, a my wpatrujemy się w niego szczęśliwi, podekscytowani z nadzieją, że nasz prezent to jest to co go naprawdę ucieszy.
I zazwyczaj tak się dzieje, przynajmniej wśród najbliższych, którzy przedtem, tak niby przypadkiem zasygnalizowali nam co chcieliby dostać od św. Mikołaja.
Radość jest zawsze, szef się ucieszy, że pracownicy o nim pamiętali, rodzina tym bardziej.
Dzielimy się wspólną radością i mamy widoczną satysfakcję z uszczęśliwienia drugiego człowieka.
Krótko, nie żal nam naszych pieniędzy ani zachodu.
Inaczej się sprawy mają, gdy ktoś obcy niewyobrażalnie daleki jak Bóg w niebie, poprosi o naszą pomoc.
Nie czujemy potrzeby ani w sercu, ani ze zdrowego rozsądku, najczęściej kwitujemy to na chłodno, że inni mają więcej od nas, więc niech rozdają bo mają, albo, że po świecie chodzą naciągacze i złodzieje.
I jest w tym sporo racji, trzeba mieć się na baczności, bo wielu niby potrzebujących, to zwyczajni naciągacze i oszuści, łotry dorabiający na naszych mięciutkich serduszkach.
Ale są misje cieszące się zaufaniem, działają w nich anioły w przebraniu człowieka.
Dodam, do słów siostry Emmanuelli, która całe swoje życie poświęciła wyciągając innych z dna rozpaczy i kresu człowieczeństwa, że ubogim nie jest ten kto nic nie ma w sensie materialnym, ale ten co nie widzi nic poza “pępowinową rodziną” i czubkiem własnego nosa, to jest prawdziwie ubogi człowiek uwiązany na jednym sznurku i ograniczony jego długością !
Akcja ołówek dla afrykańskiego dziecka
Nie bądźcie duchowymi miernotami, obrażonymi na tę rzeczywistość mistykami, praktykującymi religijnymi snobami.
Pozbierajcie trochę porozrzucanych w szufladach nikomu nie potrzebnych ołówków i innych przedmiotów szkolnych, dorzućcie kila złotych do urządzenia robiącego ekg.
Wystarczy nie palić papierosów, wyłączyć zbędną żarówkę, kupić tańszy proszek do prania i o jedną książkę z afirmacjami mniej.
Nie trzeba wielkich gestów, rezygnacji, sama tego nie robię. Wystarczy odrobina rezygnacji z czegoś co i tak nikomu nie służy, ze zbytku i marnotrawstwa, żeby móc i pomóc.
Może wasze dzieci skończyły szkołę i coś tam po nich pozostało w szafkach i szufladach ?
Wybieracie się na przedświąteczne zakupy ? Wrzućcie dodatkowe pudełko kredek do koszyka.
Już słyszę; – Ja mam dawać, niby z czego, a od czego są prawdziwi bogacze ?
A ja wam odpowiem, nie czekajcie, aż ślepy zobaczy, głuchy usłyszy, albo, że wasz bogatszy brat z Ameryki zamiast was, zrobi matce prezent .
Czy nie kupicie “bliskim” prezentu tylko dlatego, że wasza siostra jest od was zamożniejsza, albo wyparła się rodziny z jakiegoś “uzasadnionego” powodu?.
Będziecie czekać na innych? A chcielibyście żeby to o was tak się przepychano ?
Nie, na pewno nie chcielibyście być emocjonalnymi czy materialnymi żebrakami.
Każde z tych dzieci mogło być waszymi dziećmi, a wy ich matkami.
Nic straconego, wszyscy mamy szansę w przyszłości, jeśli filozofia reinkarnacji jest prawdą posmakować ich losu.
A co jeśli tak ?
Czy trzeba lepszego piekła niż urodzić się człowiekiem w Kamerunie, albo Etiopii ? Potrzebny komu garnek ze smołą, żeby cierpieć męki ?
Obojętność największy grzech ludzkości trwający nieskończoność . Wymieniamy się losem, raz się radując, a raz utyskując. Za każdym razem albo cierpiąc albo obojętniejąc.
Bajki, bajkami, a co jeśli nie ma żadnej karmy, Boga a my jesteśmy przypadkową zbieraniną komórek i atomów, drobinką w wiecznie falującym morzu życia ?
Jemy, żyjemy, wydalamy, rozmnażamy się i umieramy, a po nas jedynie trawa wyrośnie, robaczek z głodu nie zdechnie ?
Jestem przekonana, że jeśli Bóg istnieje, nie spotkamy go pod żadną z transcendentalnych postaci. Dla nas żyjących jest zawsze człowiekiem i naszym zbawieniem, poza nim nie istnieje w naszej rzeczywistości nic więcej.
Zróbcie dalekiemu krewnemu prezent od Świętego Mikołaja, taki jaki sami chcielibyście dostać będąc na jego miejscu, żyjąc w ubóstwie, z dala od tego wszystkiego co dziś macie, a i tak narzekacie.