Archiwum | Azja RSS feed for this section

Uwaga Przeprowadzka

24 lip

Kliknij w obrazek i wejdź na nową stronę

Dlaczego tam ? Jest wygodniej, szybciej i ciekawiej…

Oczywiście, obecna strona nadal pozostanie tu gdzie jest, natomiast nowe posty będę publikować,  już pod nowym adresem !

Pierwszy z nich; Kalejdoskop, kilka mniej ważnych migawek z podróży

Serdecznie zapraszam >>

Kambodża współczesne Apsary

16 cze

Nazwa Apsary została zaadoptowana w starożytności do określania tancerzy świątynnych, którzy wykonywali tańce na pogrzebach władców a także w czasie, kiedy wypraszali oni łaski u bogów, a same tańce miały nie tylko służyć modlitwom i łączeniu świata ziemskiego z boskim, ale także wychwalaniu władcy, podkreślaniu jego wielkości i zamożności. Na początku XX wieku kambodżańskie tancerki zostały odkryte przez francuskich podróżników, którzy zorganizowali im występy w Paryżu. Zaskarbiły one sobie chyba wszystkie serca siedzące na widowni ze szczególnym uwzględnieniem malarza i rzeźbiarza Augusta Rodin, który namalował wiele akwarel przedstawiających tancerki.

Świat pełen barw

12 maj

TAJLANDIA – roztańczona

Niesamowita wręcz delikatność ruchów tancerek sprawiała wrażenie,

że oto na scenie pojawiły się prawdziwe boginie albo magiczne Apsary


The journey of time

Ta właśnie muzyka ratowała nas w powrotnej drodze do domu. Gdy po kilkunastu godzinach spędzonych w podróży, odprawach, kolejkach paszportowych i ciąganiu walizek, wreszcie dotarliśmy do Warszawy, musieliśmy pokonać jeszcze najtrudniejszy  ostatni odcinek drogi powrotnej samochodem. Graliśmy tę płytę bez przerwy raz po raz kończyła się to zaczynała – grała i grała, a my z każdym kilometrem i dźwiękiem czuliśmy się coraz silniejsi. Myślę,  że  w dużej mierze dojechaliśmy właśnie dzięki niej i sile miejsca, które co dopiero opuściliśmy.


Można by ten świat z powodzeniem określić jako jarmarczny i kiczowaty ale nigdy tam w Tajlandii w którym ta kultura żyje i oddycha specyficznym parnym klimatem i zapachem kwitnących orchidei.

Co prawdziwa dziś wszystko można sobie kupić u siebie, tuż za rogiem na własnej ulicy, ale to zupełnie co innego, ta „potrawa” najwyborniej smakuje wyłącznie tam gdzie ją przygotowano i w wyjątkowy sposób podano.

Nasz Św. Mikołaj ( wyszedł się ochłodzić) ze stadem reniferów pod palmami wygląda jakoś inaczej niż u nas i  i jakoś tam nie pasuje.